Ucieczka z Sycylii

Uwaga! Poni偶sze opowiadanie zawiera sceny erotyczne i jest nieodpowiednie dla os贸b niepe艂noletnich. Je艣li nie uko艅czy艂e艣 osiemnastu lat, lub nie 偶yczysz sobie tre艣ci erotycznych, nie czytaj tego tekstu.



PALERMO 1960

      Przera藕liwy upa艂, kt贸ry przez ca艂y dzie艅 dawa艂 si臋 wszystkim we znaki, powoli zaczyna艂 ust臋powa膰. Dochodzi艂a godzina 18. Sycylijskie s艂o艅ce powoli zbli偶a艂o si臋 do widocznych na horyzoncie g贸r. Czarna limuzyna powoli podjecha艂a do bramy wielkiej posiad艂o艣ci, na kt贸rej terenie mie艣ci艂a si臋 pi臋kna i olbrzymia jak na sycylijskie standardy willa. Jeden z trzech stoj膮cych przy bramie, uzbrojonych ochroniarzy podszed艂 do samochodu, a siedz膮cy wygodnie na tylnym siedzeniu siwy, 58-letni cz艂owiek, z powa偶n膮 min膮 pokaza艂 mu jaki艣 papier. Ochroniarz otworzy艂 bram臋, wpu艣ci艂 samoch贸d na teren willi, po czym ponownie j膮 zamkn膮艂. Limuzyna zaparkowa艂a w miejscu, w kt贸rym sta艂o ju偶 6 podobnych samochod贸w. Kierowca wraz z siedz膮cym obok przysadzistym cz艂owiekiem wysiedli, po czym kierowca po艣piesznie otworzy艂 tylne drzwiczki, by siwy cz艂owiek o nazwisku Paolo Fernazzi, do艣膰 niski, lecz nie najgorzej zbudowany, m贸g艂 wysi膮艣膰 z auta. Pan Fernazzi skin膮艂 r臋k膮 na obydw贸ch swoich goryli, po czym pewnym krokiem ruszy艂 przed siebie w stron臋 willi. Dwaj wysocy i dobrze zbudowani m臋偶czy藕ni szli za nim, bacznie obserwuj膮c otoczenie.

      W willi unosi艂 si臋 zapach dobrych cygar i domowej roboty wina. W pomieszczeniu by艂o oko艂o dwudziestu ludzi, kt贸rzy rozmawiali ze sob膮, popijali wino z pi臋knych kryszta艂owych szklanek i palili d艂ugie cygara. Wszyscy ubrani byli w eleganckie garnitury, wyczuwa艂o si臋, 偶e s膮 to ludzie zamo偶ni. W tym regionie i w tych czasach wiadomo by艂o, 偶e tacy ludzie to tak zwani „ludzie honoru”. Nikt nie o艣miela艂 si臋 oskar偶a膰 ich o zab贸jstwa, przemyt, 艣ci膮ganie haraczy i inne nielegalne rzeczy, lecz wszyscy dobrze wiedzieli, 偶e to by艂o 藕r贸d艂em ich du偶ych dochod贸w. Do Pana Fernazziego podszed艂 chudy lokaj, kt贸ry zaprowadzi艂 go do drzwi znajduj膮cych si臋 po drugiej stronie pomieszczenia. Do jego ochroniarzy powiedzia艂 uprzejmym tonem:
   - Panowie, z ca艂ym szacunkiem, ale nie ma potrzeby, 偶eby艣cie ca艂y czas towarzyszyli Panu Fernazziemu. W tym miejscu z ca艂膮 pewno艣ci膮 nic mu nie grozi, wi臋c zaczekajcie tutaj panowie, przy 艣cianie znajduje si臋 barek, jest do waszej dyspozycji. Cz臋stujcie si臋 czym chcecie.
Ochroniarze popatrzyli pytaj膮co na swojego szefa.
   - Zosta艅cie – rozkaza艂 im, pokazuj膮c zarazem r臋k膮, by nie szli za nim.
Dwaj panowie pos艂uchali si臋 grzecznie, po czym ruszyli w stron臋 barku. Lokaj poprowadzi艂 Fernazziego przez drzwi, za kt贸rymi siedzia艂o przy wielkim stole siedmiu r贸wnie elegancko ubranych ludzi. Ca艂e pomieszczenie uderza艂o swoj膮 elegancj膮 oraz bogatym wystrojem. Siedz膮cy u szczytu sto艂u stary cz艂owiek, zwany Don Markano, wsta艂, podszed艂 do Fernazziego i przyjaznym tonem powiedzia艂:
   - Witaj, Paolo, ty stary byku, dobrze, 偶e ju偶 jeste艣 – m贸wi膮c to klepn膮艂 go po ramieniu.
   - Witam, don Markano. Co jest powodem, 偶e zwo艂a艂 pan to spotkanie?
   - Chcia艂em si臋 spotka膰 ze starymi przyjaci贸艂mi – powiedzia艂 przyja藕nie Markano, po czym doda艂 – jest te偶 wa偶niejszy pow贸d. Musimy om贸wi膰 par臋 spraw zwi膮zanych z naszymi interesami. Mam te偶 dla wszystkich tu obecnych bardzo przykr膮 informacj臋. Ale poczekajmy, a偶 przyb臋d膮 pozostali.
 Paolo Fernazzi podszed艂 do sto艂u, przywita艂 si臋 z obecnymi i usiad艂 na przeznaczonym sobie miejscu. Wszyscy obecni w tym pomieszczeniu ludzie bywali tu ju偶 wielokrotnie i ka偶dy z nich mia艂 jakby „przypisane sobie” miejsce przy tym stole, kt贸re zawsze zajmowa艂. Wida膰 by艂o po tych ludziach, 偶e si臋 znali, mi臋dzy niekt贸rymi mo偶na by艂o wyczu膰 przyjazne stosunki, a niekt贸rzy byli do siebie wrogo nastawieni, cho膰 wszyscy zwracali si臋 do siebie bardzo uprzejmym tonem. Mi臋dzy nimi jednak by艂 jeden cz艂owiek, kt贸rego Paolo nie m贸g艂 rozpozna膰.
By艂 najm艂odszy z ca艂ego towarzystwa, mia艂 na oko jakie艣 25 lat, i Fernazzi gdzie艣 go ju偶 widzia艂, lecz nie m贸g艂 sobie przypomnie膰 gdzie ani z kim. W mi臋dzyczasie do pokoju przyby艂o jeszcze dw贸ch ludzi w eleganckich garniturach. Przywitali si臋 kurtuazyjnie ze wszystkimi i zaj臋li miejsca przy stole. Chudy lokaj, ten sam, kt贸ry przyprowadzi艂 pana Paola, podchodzi艂 do wszystkich i cz臋stowa艂 d艂ugimi cygarami z eleganckiego pude艂ka. Nast臋pnie nala艂 ka偶demu po szklaneczce dobrego sycylijskiego wina z winnicy dona Markano, przyni贸s艂 wielki p贸艂misek pe艂en pysznych oliwek, z kt贸rego ka偶dy m贸g艂 si臋 cz臋stowa膰 i wyszed艂 z pokoju. Dziesi臋ciu siedz膮cych przy stole ludzi zapali艂o cygara i zabra艂o si臋 do obrad. By艂o to dziesi臋ciu najwa偶niejszych ludzi w ca艂ym Palermo. Dzi臋ki swoim pot臋偶nym organizacjom mafijnym zarabiali olbrzymie pieni膮dze i mieli wp艂yw na wiele rzeczy, od decyzji podejmowanych na ich korzy艣膰 przez przekupionych polityk贸w w Rzymie, po decydowanie o ludzkim 偶yciu b膮d藕 te偶 o odebraniu go komu艣. Don Markano by艂 tak zwanym „Capo di tutti capi”, czyli „szefem wszystkich szef贸w” mafijnych rodzin z Palermo. Przewodniczy艂 on radzie, kt贸r膮 tworzy艂o owych dziesi臋ciu pot臋偶nych ludzi, do kt贸rych nale偶a艂 r贸wnie偶 Paolo Fernazzi. Don Markano zacz膮艂 swoj膮 oficjaln膮 przemow臋:
   - Panowie, jak ju偶 zapewne wszyscy zd膮偶yli艣cie zauwa偶y膰, nie ma dzi艣 mi臋dzy nami naszego przyjaciela, pana Fabrizia Mannare’go z Croce Verde. To jest owa przykra wiadomo艣膰, kt贸r膮 musz臋 wam przekaza膰. Nasz przyjaciel odszed艂 od nas dwa dni temu, zosta艂 brutalnie zamordowany z rozkazu rodziny z Belmonte Mezzagno. Jak zreszt膮 wiemy, od dawna byli ze sob膮 sk艂贸ceni. Oczywi艣cie nie ujdzie to na sucho klanowi z Belmonte Mezzagno, ale vendett膮 zajm臋 si臋 ja z obecnym tutaj synem pana Fabrizia – Dantem Mannare. – To m贸wi膮c, wskaza艂 uprzejmie r臋k膮 na owego m艂odzie艅ca, kt贸rego Fernazzi na pocz膮tku nie m贸g艂 rozpozna膰, lecz teraz ju偶 go sobie przypomnia艂 – par臋 razy go widzia艂 z jego ojcem. M艂ody Dante Mannare sk艂oni艂 si臋 w kierunku Dona Markano, kt贸ry po kr贸tkiej przerwie kontynuowa艂 swoje przem贸wienie – Dante chcia艂by r贸wnie偶 odzyska膰 teren nale偶膮cy niegdy艣 do jego ojca – chodzi o zyski z targowiska, kt贸re mie艣ci si臋 na granicy Croce Verde i Ciaculli.
Paolo Fernazzi poczu艂 si臋 lekko zaniepokojony, poniewa偶 teraz to on kontrolowa艂 ca艂e owo targowisko. Zyski z niego nie by艂y wcale tak bardzo du偶e, ale nie chodzi艂o tylko o zyski. Dla Paola Fernazziego, jak dla wi臋kszo艣ci Sycylijczyk贸w, najwa偶niejszy by艂 honor, kt贸ry z pewno艣ci膮 by utraci艂, oddaj膮c terytorium jakiemu艣 m艂okosowi.
   - Teraz ten teren nale偶y do mnie, czy nie pami臋tana pan, jak膮 mia艂em umow臋 z Fabriziem? – powiedzia艂 Fernazzi.  
   - Don Fernazzi, nie chc臋, 偶eby mi pan dawa艂 to targowisko za darmo. Zap艂ac臋 panu, niech pan tylko poda sum臋. – wtr膮ci艂 si臋 Dante Mannare.
   - Nie – uci膮艂 kr贸tko Paolo Fernazzi. – Nie ma takiej mo偶liwo艣ci.
   - Panie Fernazzi, nie b膮d藕my dzie膰mi – powiedzia艂 Dante, zaci膮gaj膮c si臋 ze smakiem cygarem. – Obydwaj wiemy, 偶e ma pan wa偶niejsze sprawy na g艂owie ni偶 艣ci膮ganie haraczy od ma艂o zarabiaj膮cych sprzedawc贸w z tego targowiska. A ja ch臋tnie bym si臋 tym zaj膮艂.
Paola Fernazziego zdenerwowa艂y te s艂owa. Pomy艣la艂 sobie: „po pierwsze to g贸wniarz nie b臋dzie si臋 do mnie zwraca艂 s艂owami „nie b膮d藕my dzie膰mi”. Po drugie g贸wno mnie obchodzi to, 偶e on by si臋 tym chcia艂 zaj膮膰. A po trzecie nie znosz臋 jak kto艣 si臋 na mnie patrzy z wy偶szo艣ci膮 tak jak ten dzieciak”. Wsta艂 spokojnie, opar艂 si臋 d艂o艅mi o st贸艂, pochyli艂 si臋 w stron臋 Mannarego i wycedzi艂:
   - Pos艂uchaj, g贸wniarzu, i zapami臋taj to sobie raz na zawsze. Jak ja m贸wi臋 偶e NIE, to znaczy 偶e NIE. I nie ma od tego odwo艂ania. I niech ci臋 nie obchodzi to czy ja mam wa偶niejsze sprawy czy nie. Chc臋 mie膰 to targowisko i b臋d臋 je mia艂. Sprawa zamkni臋ta.
Tym razem to Dante si臋 w艣ciek艂. By艂 m艂ody, wybuchowy, i z trudno艣ci膮 przychodzi艂o mu panowanie nad sob膮 w takich sytuacjach. Zerwa艂 si臋 z miejsca, waln膮艂 pi臋艣ci膮 w st贸艂, przewracaj膮c przy tym stoj膮c膮 ko艂o niego szklank臋 z winem i zacz膮艂 m贸wi膰 do pana Fernazziego podniesionym, w艣ciek艂ym g艂osem:
   - Nie m贸w do mnie g贸wniarzu, ty staruchu! A jak ja m贸wi臋, 偶e chc臋 mie膰 to targowisko, to b臋d臋 je mia艂! Le偶y na terenie Croce Verde, wi臋c powinno nale偶e膰 do mnie! I b臋dzie moje, rozumiesz?!
Wszyscy zebrani patrzyli si臋 troch臋 z przestrachem, a troch臋 z rozbawieniem na t臋 sytuacj臋. 艢mieszy艂o ich nerwowe zachowanie m艂odego cz艂owieka, z drugiej strony jednak bali si臋 troch臋, gdy偶 nigdy nie wiadomo, co takiemu narwa艅cowi mo偶e przyj艣膰 do g艂owy. Paola Fernazziego r贸wnie偶 niepokoi艂a ta sytuacja, gdy偶 wiedzia艂, 偶e mo偶e z tego wynikn膮膰 wojna. Oczywi艣cie jego organizacja by艂a silniejsza od Mannarego, a po 艣mierci Fabrizia i przej臋ciu w艂adzy przez jego syna Rodzina Mannare jeszcze bardziej straci艂a na swojej sile. Jednak mimo to atak ze strony tego m艂okosa m贸g艂 okaza膰 si臋 niebezpieczny. Tak czy owak, Fernazzi nie mia艂 zamiaru da膰 za wygran膮.
   - Zamknij pysk i siadaj! – powiedzia艂 wulgarnie do swojego rywala.
   - Panowie! – przerwa艂 im ostro don Markano. – My艣l臋, 偶e nie wszyscy z obecnych tutaj s膮 zainteresowani waszym sporem. Mamy jeszcze par臋 wsp贸lnych interes贸w do om贸wienia, a spraw臋 targowiska le偶膮cego pomi臋dzy waszymi rewirami mo偶ecie om贸wi膰 mi臋dzy sob膮 we dw贸ch. Wiem, 偶e obydwoje jeste艣cie rozs膮dnymi lud藕mi, wi臋c nie w膮tpi臋, 偶e si臋 dogadacie. Jednak chcia艂bym ci臋 prosi膰, Dante, 偶eby艣 nie u偶ywa艂 przemocy, by osi膮gn膮膰 sw贸j cel. B臋dzie tak, jak postanowi pan Fernazzi.
Don Markano wiedzia艂, jaki syn Fabrizia Mannare jest porywczy, dlatego wola艂 przypomnie膰 mu o panuj膮cych w艣r贸d cz艂onk贸w cosa nostry zasadach, 偶eby ch艂opak przypadkiem nie pr贸bowa艂 odebra膰 Fernazziemu owego feralnego targowiska zabijaj膮c go. Robi膮c to bez uzgodnienia tego z rad膮, skaza艂by siebie samego na 艣mier膰.
   - Z tym cz艂owiekiem nie da si臋 dogada膰! – krzykn膮艂 m艂ody Mannare. – ju偶 postanowi艂, 偶e nie zrezygnuje z tego terenu, mimo, 偶e powinien nale偶e膰 do mnie!
   - Owszem, nie zrezygnuj臋 – przerwa艂 mu twardo pan Fernazzi.
   - Mo偶esz sobie wsadzi膰 w dup臋 sw贸j up贸r, Fernazzi – powiedzia艂 w艣ciek艂y Mannare, patrz膮c pewnym siebie spojrzeniem wprost w jego oczy. – Mi臋dzy nami jest teraz wojna! Zobaczysz, 偶e nie warto by艂o ze mn膮 zadziera膰. – M贸wi膮c to, Mannare zacz膮艂 wycofywa膰 si臋 powoli w kierunku drzwi.
   - Zaczekaj, Dante, chcia艂em potem z tob膮 om贸wi膰 spraw臋 familii z Belmonte Mezzagno… - pr贸bowa艂 go zatrzyma膰 don Markano.
   - Przepraszam, don Markano, om贸wimy to kiedy indziej. Nie b臋d臋 siedzia艂 z tym cz艂owiekiem w jednym pomieszczeniu. My艣l臋, 偶e Palermo jest za ma艂e dla nas dw贸ch. – M贸wi膮c to, wyszed艂, trzaskaj膮c drzwiami. Po chwili wszed艂 muskularny cz艂owiek z ochrony dona Markano by spyta膰, czy wypu艣ci膰 m艂odzie艅ca, kt贸ry szarpa艂 si臋 przy drzwiach wyj艣ciowych z willi z tr贸jk膮 r贸wnie muskularnych ochroniarzy.
   - Pu艣膰cie go. – Rozkaza艂 Markano.
Ochroniarz skin膮艂 g艂ow膮 i znikn膮艂 za drzwiami. Paolo Fernazzi patrzy艂 z艂owrogo przez przymru偶one powieki na drzwi, kt贸rymi opu艣ci艂 pomieszczenie Mannare, i my艣la艂, jak go zaatakowa膰. Don Markano, widz膮c to, rzek艂:
   - Paolo, drogi przyjacielu, mam nadziej臋, 偶e nie bierzesz na powa偶nie tych jego gr贸藕b. Jest jeszcze m艂ody, nie umie si臋 pohamowa膰, ale s膮dz臋, 偶e jak och艂onie to odpu艣ci. Nie podejmuj pochopnych decyzji, nie chcemy mie膰 wojen w naszym kr臋gu. Oszcz臋d藕 go przez wzgl膮d na jego ojca, Fabrizia, niech spoczywa w pokoju.
Fabrizio Mannare by艂 bardziej ugodowy od swego syna, lecz jako 偶e rewir jego i Fernazziego by艂y bardzo blisko siebie, r贸wnie偶 cz臋sto za 偶ycia miewa艂 z nim potyczki. Paolo nie widzia艂 powodu, dla kt贸rego mia艂by cokolwiek robi膰 przez wzgl膮d na tego cz艂owieka, kt贸ry i tak nie 偶yje.
   - Don Markano, czy mam czeka膰, a偶 ten narwaniec mnie zabije? Mnie lub kogo艣 z mojej rodziny? Dopiero potem mam go uspokoi膰, jak ju偶 b臋dzie za p贸藕no? My艣l臋, 偶e powinienem z nim co艣 zrobi膰 od razu.
   - Zostawiam t膮 decyzj臋 tobie, Paolo. Zr贸b, co uznasz za stosowne.
   - Dzi臋kuj臋, don Markano – Powiedzia艂 Fernazzi, sk艂aniaj膮c si臋 w jego stron臋.
Nast臋pnie usiad艂, wypi艂 ze swej szklanki wino do dna, zaci膮gn膮艂 si臋 mocno cygarem, i ca艂a rada zabra艂a si臋 do omawiania reszty interes贸w.

*    *    *

      Droga powrotna do Ciaculli, gdzie znajdowa艂 si臋 dom Paola Fernazziego, nie zaj臋艂a d艂ugo, mimo, i偶 kaza艂 on kierowcy jecha膰 okr臋偶n膮 tras膮, omijaj膮c via Ciaculli. Ba艂 si臋 jecha膰 g艂贸wn膮 tras膮, gdy偶 podejrzewa艂, 偶e Dante Mannare w przyp艂ywie z艂o艣ci mo偶e nie chcie膰 czeka膰 z atakiem na lepszy moment, tylko od razu zechce go zabi膰. Nie myli艂 si臋 z tym – Mannare, gdy tylko opu艣ci艂 will臋 dona Markano, kaza艂 wys艂a膰 3 samochody, z kt贸rych w ka偶dym by艂o po pi臋ciu cyngli, 偶eby sta艂y na poboczu via Caculli, kt贸r膮 Fernazzi powinien wraca膰 do domu, i gdy tylko go zobacz膮 mia艂y zablokowa膰 drog臋 i cyngle Mannarego mieli zastrzeli膰 Paola Fernazziego i jego ochroniarzy, a zw艂oki zostawi膰 na 艣rodku ulicy, jako przestrog臋. By艂o to typowe post臋powanie sycylijczyk贸w, kt贸rzy zostali obra偶eni. Jednak cyngle pracuj膮cy dla Mannarego czekali d艂ugo na poboczu via Ciaculli, a偶 pojawi si臋 w贸z Fernazziego, lecz si臋 nie doczekali.
      Paolo Fernazzi, gdy w贸z zaparkowa艂 na terenie jego du偶ego domu, nie wysiad艂 z niego od razu, lecz kaza艂 zosta膰 w 艣rodku jednemu z towarzysz膮cych mu ochroniarzy. By艂 on szefem ochrony  Fernazziego.
   - Pos艂uchaj mnie – powiedzia艂 do niego – rozpoczynamy wojn臋 z rodzin膮 Mannare.
   - Znowu? – przerwa艂 mu szef ochrony, z u艣mieszkiem na twarzy.
Fernazzi popatrzy艂 na niego karc膮co, z艂y, 偶e mu przerwa艂.
   - Przepraszam – rzek艂.
   - A twoim zadaniem b臋dzie wzmocnienie ochrony. Ca艂y czas ma ze mn膮 by膰 co najmniej 6 uzbrojonych ludzi. Domu ma bez przerwy pilnowa膰 pi臋tnastu dobrze wyszkolonych ochroniarzy. Moja 偶ona ma by膰 bez przerwy pilnowana, a na ka偶de jej zawo艂anie kto艣 ma si臋 zjawi膰. Najlepiej niech ona nie opuszcza terenu posiad艂o艣ci. I wy艣lij dziesi臋ciu ludzi do Katanii, niech pilnuj膮 moj膮 matk臋, siostr臋 i jej m臋偶a. Nic nie mo偶e si臋 im sta膰.
   - Zrobi臋 co w mojej mocy, don Fernazzi.

*    *    *

      Luca Terello by艂 35-letnim, przystojnym, zadbanym m臋偶czyzn膮. Mia艂 prawie 180cm wzrostu, ciemne, na poz贸r chaotycznie porozrzucane w艂osy, oraz ciemne oczy. Mia艂 typow膮 dla sycylijczyk贸w, opalon膮 sk贸r臋. Chodzi艂 zawsze w eleganckich garniturach i u偶ywa艂 drogiej i dobrej wody kolo艅skiej. By艂 obiektem po偶膮dania wielu kobiet, jednak mimo to nie mia艂 偶ony. Pracowa艂 dla pana Paola Fernazziego, kt贸ry zazwyczaj zatrudnia艂 ludzi nie miej膮cych rodzin, aby w razie wpadki mogli wszystko zostawi膰 i znikn膮膰. Mia艂o to te偶 inne plusy – inne organizacje mafijne nie mog艂y zastraszy膰 takich ludzi gro偶膮c ich rodzinom. Dla tych m臋偶czyzn najwa偶niejszy by艂 honor a nie rodzina, wi臋c gdyby wpadli w r臋ce policji, by艂a bardzo ma艂a szansa, 偶e b臋d膮 z ni膮 wsp贸艂pracowa膰. Luca Terello by艂 oddanym i cenionym cz艂owiekiem Fernazziego. Ca艂e 偶ycie po艣wi臋ci艂 na prac臋 dla niego, kt贸r膮 uwa偶a艂 za dar od losu.

      W 1946 roku, Gdy mafia bardzo szybko odradza艂a si臋 po wojnie, Paolo Fernazzi zd膮偶y艂 ju偶 stworzy膰 siln膮 organizacj臋. Zajmowa艂 si臋 wtedy g艂贸wnie 艣ci膮ganiem haraczy i przemytem.
Luca by艂 w tym czasie 21-letnim ch艂opakiem, kt贸ry musia艂 ca艂e dnie ci臋偶ko pracowa膰 w polu. Mia艂 tego dosy膰, ale w tamtych czasach prawie wszyscy uczciwi ludzie musieli tak pracowa膰, 偶eby mie膰 pieni膮dze na prze偶ycie. Pewnego razu, gdy zosta艂 oszukany przez swego pracodawc臋, postanowi艂 sko艅czy膰 z takim 偶yciem. Nie b臋dzie ca艂e dnie harowa膰 za marne pieni膮dze. Postanowi艂 rozkr臋ci膰 „w艂asny interes”. Zebra艂 grupk臋 koleg贸w, za艂atwi艂 dla nich bro艅, o kt贸r膮 nietrudno by艂o w tamtym czasie w Palermo, i okradali ludzi przewo偶膮cych r贸偶ne dobrodziejstwa do Ciaculli. Okradali ich z pieni臋dzy i z towaru, kt贸ry nast臋pnie sprzedawali na czarnym rynku. Sycylijczycy uwa偶ali policj臋 i karabinier贸w za najgorsze z艂o, wi臋c nikt z okradzionych nawet tego nie zg艂asza艂 – i tak nie odzyska艂by towaru, a tylko mia艂by niepotrzebne k艂opoty. W taki spos贸b Luca Terello zarabia艂 dosy膰 godziwe pieni膮dze przy niewielkim wysi艂ku. Proceder ten trwa艂 prawie rok. Przez ten czas, par臋 razy, nie wiedz膮c o tym, Luca i jego kompani okradli transport, kt贸ry by艂 pod ochron膮 Paola Fernazziego. Ten, gdy dowiedzia艂 si臋 o tym, 偶e jest regularnie okradany, zastawi艂 pu艂apk臋 na owych bandyt贸w - wys艂a艂 przyczep臋 ci膮gni臋t膮 przez konie, tak膮, jak膮 u偶ywa艂 do przewo偶enia towaru, lecz nie by艂o na niej towaru a dwunastu jego ludzi uzbrojonych w karabiny maszynowe. Ludzie ci zostali przykryci p艂acht膮, wygl膮da艂o to jakby pod ni膮 by艂 towar. Pow贸z pojecha艂 drog膮, na kt贸rej cz臋sto grasowa艂 Luca ze swoj膮 band膮. Wjecha艂 do lasu, i po jakich艣 10 minutach zza drzew wysz艂o 4 m艂odych ludzi mierz膮c z pistolet贸w do wo藕nicy. By艂 w艣r贸d nich Terello.
   - Spokojnie, oddaj nam towar i pieni膮dze, a nic ci si臋 nie stanie. – przem贸wi艂 Luca Terello.
Wo藕nica u艣miechn膮艂 si臋 z politowaniem. W tym momencie Luca i jego ludzie zobaczyli jakie艣 poruszenie na przyczepie, i nagle zeskoczy艂o z niej dwunastu ludzi, kt贸rzy celowali do nich z karabin贸w maszynowych. Ch艂opacy Terella byli zdziwieni i przestraszeni zarazem. Jeden pr贸bowa艂 ucieka膰, wi臋c ludzie Fernazziego zastrzelili go bez skrupu艂贸w. Luca i dw贸ch pozosta艂ych od艂o偶yli swoje pistolety na ziemi臋, i podnie艣li r臋ce do g贸ry w podda艅czym ge艣cie.
   - Na przyczep臋! – krzykn膮艂 do nich jeden z ludzi z karabinami.
Wskoczyli pos艂usznie i zostali zawiezieni do Paola Fernazziego.

   - Dla kogo pracujecie?! – dopytywa艂 si臋 Fernazzi.
   - Ja zorganizowa艂em ten gang –przyzna艂 si臋 Luca, wyst臋puj膮c na prz贸d. – Ale przysi臋gam, 偶e nie wiedzia艂em, 偶e okradamy pa艅skie transporty. Gdyby艣my wiedzieli, w 偶yciu by艣my si臋 nie odwa偶yli…
   - Dobrze, dobrze, rozumiem was. Ka偶dy musi z czego艣 偶y膰. Mam dla ciebie propozycj臋, m艂odzie艅cze.
Pu艣ci艂 wolno kompan贸w Terella, a samemu Luce kaza艂 zosta膰, by przedstawi膰 mu swoj膮 propozycj臋. W tamtym czasie Fernazzi potrzebowa艂 ludzi, a Luca wyda艂 mu si臋 odpowiedni. Zaproponowa艂 mu prac臋. Kaza艂 zerwa膰 kontakty z jego dziewczyn膮 i odda膰 si臋 pracy dla niego. Luca przyj膮艂 t膮 propozycj臋 bez wahania – perspektywa du偶ych pieni臋dzy, lekkiej pracy i bycia „cz艂owiekiem honoru „ by艂a bardzo kusz膮ca. W taki spos贸b Luca Terello zosta艂 cz艂owiekiem Paola Fernazziego. By艂 mu zawsze bardzo oddany i wdzi臋czny za zatrudnienie go. Przez par臋 lat pracowa艂 dla niego wiernie, par臋 razy awansowa艂 w mafijnej hierarchii, a偶 zosta艂 praw膮 r臋k膮 szefa ochrony Paola Fernazziego.

*    *    *

      Szef ochroniarzy Fernazziego zleci艂 tego dnia Luce Terello, by pilnowa艂 domu pana Paola razem z pi臋tnastoma innymi lud藕mi. Luca dowiedzia艂 si臋 ju偶 o wojnie, jak膮 pan Paolo Fernazzi rozpocz膮艂 z Rodzin膮 Mannare, wi臋c domy艣la艂 si臋, 偶e jego szef zechce wzmocni膰 ochron臋. Luca mia艂 by膰 osobistym ochroniarzem 偶ony Paola Fernazziego. Mia艂 by膰 na ka偶de jej zawo艂anie. Postanowi艂 dobrze spe艂ni膰 swoje zadanie, maj膮c nadziej臋, 偶e jak si臋 spisze, to mo偶e w ko艅cu awansuje na kogo艣 wi臋cej ni偶 „praw膮 r臋k臋 szefa ochrony”. Sam Paolo Fernazzi musia艂 na jaki艣 czas p贸j艣膰 na materace, to znaczy, 偶e musia艂 wyprowadzi膰 si臋 na jaki艣 czas, tak, by nikt nie wiedzia艂 gdzie przebywa. Mia艂o go to uchroni膰 przed atakami ze strony Mannarego.

      Luce podoba艂a si臋 ta praca – m贸g艂 sobie siedzie膰 wygodnie w domu na kanapie czytaj膮c gazet臋 i popijaj膮c wino, podczas gdy inni musieli sta膰 na dworze pilnuj膮c domu od zewn膮trz. On tylko musia艂 by膰 na zawo艂anie Giulii Fernazzi – 偶ony jego szefa, w razie, gdyby co艣 jej si臋 dzia艂o. Ale c贸偶 mog艂o by si臋 jej dzia膰, skoro domu od zewn膮trz chroni 15 ludzi z karabinami? Nawet gdyby Mannare wys艂a艂 wi臋cej ludzi, by sforsowali dom Fernazziego, to wynikn臋艂aby z tego taka strzelanina, i偶 zaraz zjawi艂a by si臋 ca艂a armia karabinier贸w. Tymczasem do salonu wszed艂 don Paolo Fernazzi, by wyda膰 Luce Terello ostatnie instrukcje. Nast臋pnie mia艂 p贸j艣膰 na g贸r臋, by po偶egna膰 si臋 ze swoj膮 偶on膮, nim p贸jdzie „na materace”, lecz w mi臋dzyczasie to jego 偶ona zesz艂a na d贸艂 do salonu. Na sam jej widok Luce podskoczy艂o ci艣nienie – mia艂a pi臋kne, czarne, kr臋cone i d艂ugie do bioder w艂osy, zmys艂owe oczy oraz usta, kt贸re podoba艂y si臋 Luce odk膮d pierwszy raz ujrza艂 j膮 par臋 lat temu, a jej opalona cera dope艂nia艂a jej pi臋kn膮, sycylijsk膮 urod臋. Mia艂a w艂o偶on膮 na siebie niebiesk膮 sukni臋 z du偶ym dekoltem, kt贸r膮 podtrzymywa艂y zmys艂owe paski na ramionach. Luca udawa艂, 偶e ten widok wcale na niego nie dzia艂a – gdyby Fernazzi zauwa偶y艂, 偶e jego 偶ona podoba si臋 Luce, to biedak nie po偶y艂by d艂ugo.
   - Co to ma by膰, Paolo? Dlaczego po naszym domu i podw贸rku kr臋ci si臋 tyle obcych ludzi? – spyta艂a si臋 Giulia Fernazzi swojego m臋偶a.
   - M贸wi艂em ci, 偶e musz臋 wzmocni膰 twoj膮 ochron臋.  
   - Sam wyje偶d偶asz, i tobie nic nie grozi, a ja mam zosta膰 w tym domu nara偶ona na ataki twoich wrog贸w?! – zapyta艂a ze z艂o艣ci膮 Giulia.
   - Kochanie, je艣li nie b臋dziesz nigdzie wychodzi膰, to zupe艂nie nic ci nie grozi – opdowiedzia艂 艂agodnie jej m膮偶.
   - A ty by艣 chcia艂 tak ca艂e dnie siedzie膰 w domu? Co ja mam tu ca艂y czas robi膰?! – krzycza艂a na niego Giulia.
   - Pos艂uchaj, masz takie luksusy, o jakich inne kobiety mog膮 tylko marzy膰! – powiedzia艂 zez艂oszczony jej tonem Paolo Fernazzi – a pan Terello jest tu, by chroni膰 tw贸j ty艂ek, wi臋c nie z艂o艣膰 si臋. Do widzenia.
Po tych s艂owach wyszed艂 z pokoju, a jego 偶ona pobieg艂a ze z艂o艣ci膮 na g贸r臋.
Salon Paola Fernazziego by艂 wielki. Z sufitu zwisa艂y drogie 偶yrandole, a przy wygodnej, du偶ej kanapie sta艂 barek. Luca Terello, widz膮c, 偶e zosta艂 sam w tym salonie, podszed艂 do barku, nala艂 sobie najlepsze wino do szklanki i rozsiad艂 si臋 wygodnie na kanapie. Nast臋pnie odpali艂 cygaro, wzi膮艂 du偶y 艂yk wina, i zacz膮艂 masowa膰 si臋 po penisie, my艣l膮c o pi臋knej 偶onie Paola Fernazziego.

*    *    *

      Giulia Fernazzi by艂a o wiele m艂odsza od swojego m臋偶a – mia艂a 34 lata. Pozna艂a go w 1950 roku, kiedy by艂a 24-letni膮, pi臋kn膮 dziewczyn膮. Pochodzi艂a z Agrigento, gdzie Paolo Fernazzi za艂atwia艂 wtedy sprawy zwi膮zane z przerzutem bi偶uterii z Tunezji, kt贸ra nast臋pnie mia艂a by膰 rozprowadzana w chronionych przez niego sklepach jubilerskich w Palermo. By艂a c贸rk膮 biednego cz艂owieka, kt贸rego Paolo Fernazzi okresowo zatrudnia艂 do roz艂adunku towaru. Gdy Paolo pierwszy raz j膮 ujrza艂, zatka艂o mu dech w piersiach – by艂a naprawd臋 pi臋kn膮 kobiet膮. Zacz膮艂 si臋 z ni膮 spotyka膰, zakocha艂 si臋 w niej, a nast臋pnie nam贸wi艂 j膮, by wyjecha艂a razem z nim do Palermo. Giulia, kt贸ra by艂a dziewczyn膮 pi臋kn膮 oraz bardzo rozpieszczon膮 przez rodzic贸w, zawsze marzy艂a o du偶ych pieni膮dzach, kt贸re wiedzia艂a, 偶e ma Fernazzi.  Zgodzi艂a si臋 wi臋c z nim wyjecha膰. Wcale go nie kocha艂a, ale dobrze si臋 jej z nim rozmawia艂o. Uwa偶a艂a go za zabawnego, starszego cz艂owieka - mia艂 wtedy 48 lat. W Palermo wzi臋li 艣lub i 偶yli ze sob膮 przez 10 lat. Na pocz膮tku Giulii podoba艂o si臋 takie 偶ycie – mia艂a wszystko, o czym mog艂aby tylko marzy膰 zostaj膮c w Agrigento. Niestety, po paru latach zacz臋艂o jej si臋 nudzi膰 偶ycie z tym cz艂owiekiem. Nie m贸g艂 on nawet zaspokaja膰 jej seksualnie, ze wzgl臋du na sw贸j coraz bardziej zaawansowany wiek. Giulia mia艂a wiele erotycznych fantazji, kt贸rych wiedzia艂a, 偶e nigdy z nim nie spe艂ni. Jednak nie chcia艂a zostawia膰 ca艂ego dobytku. Zostaj膮c z m臋偶em, mia艂a pewno艣膰, 偶e po jego 艣mierci zostanie bogat膮 wdow膮, a wiedz膮c kim jest jej m膮偶, wiedzia艂a, 偶e mo偶e zosta膰 zabity w ka偶dej chwili. Drug膮 przyczyn膮, z kt贸rej nie odesz艂a od Paola Fernazziego, by艂 strach – cz艂owiek ten j膮 kocha艂, ale gdyby go zostawi艂a, m贸g艂by si臋 poczu膰 ura偶ony i chcie膰 si臋 na niej zem艣ci膰.

      Teraz m膮偶 Giulii si臋 wyprowadzi艂. Jak to on m贸wi艂: „poszed艂 na materace”, a ona zosta艂a sama w domu z jakim艣 obcym ochroniarzem, i pi臋tnastoma innymi na zewn膮trz. Le偶a艂a na 艂贸偶ku w swojej przestronnej sypialni, s艂ucha艂a muzyki z gramofonu i zajada艂a si臋 oliwkami. By艂o bardzo gor膮co, jak to na Sycylii. Dochodzi艂a godzina 15. Giulia nudzi艂a si臋, nie wiedzia艂a, co ma zrobi膰 ze swoim czasem. Gdyby mog艂a opuszcza膰 dom, pojecha艂aby teraz na zakupy lub do kina, a tak musia艂a siedzie膰 w swojej sypialni. Pomy艣la艂a, 偶e napije si臋 wina, kt贸rego by艂o w domu pod dostatkiem. Otworzy艂a butelk臋 i napi艂a si臋 prosto z gwinta. Nast臋pnie zapali艂a ameryka艅skiego papierosa, po czym poci膮gn臋艂a kolejnych par臋 艂yk贸w. Wino zacz臋艂o jej szumie膰 w g艂owie i si臋 rozweseli艂a. „Nie jest tak 藕le” – pomy艣la艂a – „inne baby z tej wsi musz膮 teraz gotowa膰 dla swoich pracuj膮cych w polu m臋偶贸w, lub pracuj膮 razem z nimi, a ja sobie pij臋, pal臋, i s艂ucham muzyki. Dobrze by by艂o jeszcze mie膰 z kim uprawia膰 seks…”. Z ka偶dym kolejnym 艂ykiem wina mia艂a coraz wi臋ksz膮 ochot臋 kocha膰 si臋 z kim艣. Zacz臋艂a my艣le膰 o owym siedz膮cym na dole ochroniarzu – panu Terello. Jej r臋ka pow臋drowa艂a w kierunku cipki, kt贸ra powoli stawa艂a si臋 mokra. Giulia Fernazzi podwin臋艂a swoj膮 niebiesk膮 sukni臋 i zacz臋艂a si臋 po niej dotyka膰. Wsadzi艂a lekko paluszek do swojej nabrzmiewaj膮cej, ow艂osionej muszelki, i chwil臋 si臋 tak popie艣ci艂a, po czym nagle przerwa艂a. Poci膮gn臋艂a wino z butelki, odpali艂a kolejnego papierosa i wsta艂a z 艂贸偶ka. Uda艂a si臋 do 艂azienki i si臋gn臋艂a r臋k膮 do szafki, z kt贸rej wyj臋艂a 偶yletk臋. Ow膮 偶yletk膮 ogoli艂a swoj膮 muszelk臋, kt贸ra teraz by艂a pi臋kna, g艂adziutka i l艣ni膮ca. Nast臋pnie rozebra艂a si臋, napu艣ci艂a wody do wanny i wesz艂a do niej. Podczas k膮pieli ca艂y czas my艣la艂a o tym, co zamierza艂a zaraz zrobi膰. My艣l ta bardzo j膮 podnieca艂a. Po k膮pieli w艂o偶y艂a na siebie swoj膮 seksown膮, niebiesk膮 sukni臋 i uda艂a si臋 do garderoby, gdzie znalaz艂a par臋 po艅czoch. Wsun臋艂a je na swoje pi臋kne, g艂adkie, d艂ugie i opalone nogi, po czym za艂o偶y艂a na sw贸j j臋drny ty艂eczek koronkowe majtki. Ubra艂a buty na obcasie, wyperfumowa艂a si臋, i tak wyszykowana podesz艂a do prowadz膮cych w d贸艂 schod贸w, po czym krzykn臋艂a:
   - Panie Terello! Prosz臋 tu przyj艣膰!

      Siedz膮cy na dole Luca Terello pomy艣la艂: „Ciekawe, o co jej chodzi. Przecie偶 na pewno nic si臋 jej z艂ego nie dzieje, wi臋c po co mnie wo艂a? No nic, co艣 si臋 dzieje czy nie, musz臋 i艣膰, takie moje zadanie. Zreszt膮, zawsze mi艂o popatrzy膰 na tak膮 pi臋kn膮 kobiet臋”. Wsta艂 z kanapy i uda艂 si臋 schodami na g贸r臋. Zobaczy艂, 偶e drzwi do jej sypialni s膮 otwarte, a ona sama siedzi w niej na swoim 艂贸偶ku. Gdy wszed艂, Giulia wsta艂a i zwr贸ci艂a si臋 do niego udawanym oskar偶ycielskim tonem:
   - Panie Terello! Dlaczego pan si臋 nie wywi膮zuje ze swojego zadania?
   - Dlaczego pani tak m贸wi? Czy co艣 robi臋 nie tak?
   - A pami臋ta pan, co kaza艂 panu m贸j m膮偶?
   - Tak, mam by膰 na ka偶de pani zawo艂anie. I jestem.
   - M贸j m膮偶 m贸wi艂 jeszcze, 偶e ma pan pilnowa膰 mojego ty艂ka. Wi臋c prosz臋, niech go pan pilnuje! – to m贸wi膮c, odwr贸ci艂a si臋 do niego ty艂em i wypi臋艂a swoj膮 pup臋, kr臋c膮c ni膮 seksownie.
Luca poczu艂 si臋 w tym momencie nieco zdezorientowany. „O co jej chodzi?” – pomy艣la艂. Sta艂 tak chwil臋 nic nie m贸wi膮c, tylko patrz膮c, jak 偶ona jego szefa kr臋ci przed nim ty艂eczkiem. Po chwili zn贸w odezwa艂a si臋 Giulia:
   - No, panie Terello, to jak? Mog臋 liczy膰 na to, 偶e zajmie si臋 pan moim ty艂kiem?
   - O co pani chodzi? – zapyta艂 niepewnie Luca
   - Prosz臋 pana – powiedzia艂a Giulia, odwracaj膮c si臋 zn贸w przodem do swego rozm贸wcy i zbli偶aj膮c twarz do jego twarzy – m贸j ty艂ek czuje si臋 niedopieszczony, wi臋c prosz臋, 偶eby pan mi go wymasowa艂. Zrobi pan, co do pana nale偶y, czy nie?
Luce Terello zacz臋艂o szybciej bi膰 serce. Troch臋 z podniecenia, ale g艂贸wnie dlatego, 偶e wyobrazi艂 sobie, co by mu zrobi艂 Paolo Fernazzi, gdyby si臋 dowiedzia艂, 偶e masowa艂 pup臋 jego 偶ony. Luca bardzo by chcia艂 po dotyka膰 艣licznego ty艂eczka pani Fernazzi, a kto wie, mo偶e by nawet z tego wynikn膮艂 stosunek seksualny? Widzia艂, 偶e ta kobieta jest napalona. Luca o tym marzy艂, ale niestety na marzeniach musia艂 poprzesta膰, poniewa偶 za bardzo si臋 ba艂 i szanowa艂 Paola Fernazziego.
   - Przepraszam, pani Fernazzi, ale s膮dz臋, 偶e pani m膮偶 nie to mia艂 na my艣li m贸wi膮c, 偶e mam „pilnowa膰 pani ty艂ka”, przepraszam za wyra偶enie.
   - Ale ja w艂a艣nie to mam na my艣li. Nie obchodzi mnie co my艣la艂 m贸j m膮偶.
   - Prosz臋 mi wybaczy膰, ale nie mog臋. Gdyby pan Fernazzi si臋 dowiedzia艂, by艂oby ze mn膮 藕le.
   - Paolo dowie si臋 o tym, o czym ja mu powiem. Mog臋 mu powiedzie膰, 偶e pan si臋 do mnie pr贸bowa艂 dobiera膰, ale ja panu nie pozwoli艂am. Wtedy to by dopiero by艂o z panem 藕le. Ale je艣li pan b臋dzie dla mnie mi艂y i postara si臋, 偶ebym by艂a zadowolona, to m贸j m膮偶 si臋 o niczym nie dowie. To jak? Wymasuje mi pan po艣ladki? – To m贸wi膮c wzi臋艂a Luc臋 za r臋k臋 i poci膮gn臋艂a go w stron臋 艂贸偶ka. Nast臋pnie sama si臋 na nim po艂o偶y艂a pup膮 do g贸ry, podci膮gaj膮c swoj膮 sukni臋 i ods艂aniaj膮c swoje koronkowe majteczki, a d艂o艅 Terella ulokowa艂a na swoim po艣ladku.
Teraz Luca nie mia艂 wyboru. Musia艂 maca膰 po艣ladki pani Giulii, bo inaczej ta powie jego szefowi, 偶e si臋 do niej dobiera艂. Nie 偶eby mu to nie pasowa艂o – ta pi臋kna pupcia dzia艂a艂a na jego r臋ce jak magnes. Po艂o偶y艂 drug膮 r臋k臋 na jej drugim po艣ladku, i zacz膮艂 je nie艣mia艂o ugniata膰. Giulia przycisn臋艂a jego d艂onie mocniej do swego ty艂ka i powiedzia艂a:
   - No, 艣mia艂o, panie Terello!
   - Prosz臋 mi m贸wi膰 po imieniu. Luca jestem. – odpowiedzia艂.
   - Mi艂o mi. Giulia. – u艣miechn臋艂a si臋.
Luca coraz mocniej i coraz 艂apczywiej masowa艂 pup臋 pani Fernazzi, czuj膮c, jak jego penis staje si臋 coraz wi臋kszy. Giulia w艂o偶y艂a r臋k臋 pod majtki i zacz臋艂a si臋 masturbowa膰, j臋cz膮c cicho. Penis Terella rozsadza艂 mu ju偶 spodnie. Zacz膮艂 si臋 po nim masowa膰. Sta艂 tak pochylony, jedn膮 r臋k膮 masuj膮c pup臋 pani Fernazzi, a drug膮 swojego penisa, a偶 nagle zza pasa spodni wypad艂 mu pistolet. Zobaczy艂a to Giulia, i wpad艂 jej do g艂owy pomys艂.
   - Wsad藕 mi go w ty艂ek – rozkaza艂a.
   - S艂ucham? – zapyta艂 rozpalony Luca, maj膮c nadziej臋, 偶e Giulia chce, by wsadzi艂 jej w ty艂ek swojego penisa.
   - Wsad藕 mi w ty艂ek sw贸j pistolet. – powt贸rzy艂a.
Luca zsun膮艂 jej majtki i powoli zacz膮艂 wk艂ada膰 luf臋 pistoletu do jej odbytu. Giulia krzycza艂a przy tym z b贸lu i z rozkoszy, ca艂y czas si臋 masturbuj膮c. Terello zanurza艂 i wynurza艂 pistolet w jej odbycie, drug膮 r臋k膮 macaj膮c jej uda, na kt贸rych by艂y seksowne po艅czochy. Po nied艂ugim czasie Giulia, ca艂y czas g艂o艣no j臋cz膮c, dosz艂a do orgazmu. Luca wyj膮艂 pistolet z jej ty艂ka i rzek艂:
   - Mam nadziej臋, 偶e jeste艣 wystarczaj膮co zadowolona, by nie m贸wi膰 nic m臋偶owi? – spyta艂 z u艣miechem Terello.
   - Oczywi艣cie – u艣miechn臋艂a si臋 Giulia, podnosz膮c si臋 z 艂贸偶ka – dawno nie by艂am r贸wnie zadowolona.
Rzeczywi艣cie, dawno nie by艂o jej tak dobrze, jak teraz. Podczas orgazmu czu艂a si臋 jak w raju. Z艂apa艂a Luc臋 przez spodnie za penisa i rzek艂a z u艣mieszkiem:
   - Widz臋, 偶e ty si臋 te偶 podnieci艂e艣. A ju偶 my艣la艂am, 偶e jeste艣 zimny jak kamie艅 i nic ci臋 nie rusza.
   - Trudno, 偶ebym si臋 nie podnieci艂 w takiej sytuacji – odrzek艂 rozpalonym g艂osem Luca.
   - Teraz ja si臋 tob膮 zajm臋. Oczywi艣cie je艣li chcesz.
   - Nawet sobie nie zdajesz sprawy, Giulio, jak bardzo tego pragn臋.
Pani Fernazzi rozpi臋艂a rozporek swojego kochanka i na wierzch wyszed艂 du偶y, sztywny penis.
Wzi臋艂a go do ust, ss膮c nami臋tnie. Luca czu艂 si臋 wniebowzi臋ty. Po chwili Giulia wypu艣ci艂a pr膮cie Terella z ust, zdj臋艂a buty, po艂o偶y艂a si臋 na 艂贸偶ku, i zacz臋艂a masowa膰 jego penisa stopami. Stoj膮cy przy 艂贸偶ku Luca je藕dzi艂 w tym czasie r臋kami po jej podniecaj膮cych 艂ydkach, kt贸re dzia艂a艂y na niego tym bardziej, 偶e okrywa艂a je warstwa seksownych, nylonowych po艅czoch. Luca obj膮艂 swojego penisa 艂ydkami pani Giulii i przesuwa艂 je po nim w g贸r臋 i w d贸艂, co jaki艣 czas dotykaj膮c r臋kami jej mokrej cipki, na kt贸r膮 jeszcze nie nasun臋艂a z powrotem majtek. W ten spos贸b osi膮gn膮艂 wspania艂y orgazm, wypuszczaj膮c nasienie na po艅czochy Giulii. Chcia艂 je potem z nich wytrze膰, 偶eby nie zostawia膰 po sobie 艣ladu, ale Giulia nie pozwoli艂a mu – zdj臋艂a brudn膮 po艅czoch臋 z nogi i zliza艂a z niej ca艂膮 zostawion膮 przez Luc臋 sperm臋. Po wszystkim podzi臋kowa艂a mu za to, 偶e dobrze si臋 ni膮 zaj膮艂, i wyrazi艂a nadziej臋, 偶e przez ca艂膮 nieobecno艣膰 jej m臋偶a b臋dzie jej pilnowa艂 tak dobrze jak dzisiaj.
   - Postaram si臋 nawet lepiej – odpowiedzia艂 jej ze szczerym u艣miechem, wychodz膮c z pokoju.

      Terello nocowa艂 na kanapie w salonie, lecz dochodzi艂a ju偶 godzina 3 w nocy, a on dalej nie m贸g艂 zasn膮膰. Ca艂y czas mia艂 przed oczami Giuli臋 Fernazzi, jej pi臋kn膮 twarz, jej ty艂ek, cipk臋 i nogi. Marzy艂 o niej i po偶膮da艂 jej, tak samo jak ona jego. W ko艅cu o 3.30 uda艂o mu si臋 zasn膮膰. W tym samym czasie na g贸rze le偶a艂a w swej sypialni Giulia, kt贸ra r贸wnie偶 o nim my艣la艂a. Kiedy Luca wyszed艂 od niej po godzinie 16, to Giulia pi艂a jeszcze wino z rozpocz臋tej wcze艣niej butelki, a偶 pijana usn臋艂a, a teraz o 3 w nocy przebudzi艂a si臋 i mia艂a wielk膮 ochot臋 powt贸rzy膰 to, co robili wcze艣niej z Luc膮. W ko艅cu znalaz艂a przystojnego faceta, kt贸ry bardzo jej si臋 podoba艂, i mog艂a z nim zdradza膰 swojego m臋偶a. Wcze艣niej par臋 razy pr贸bowa艂a zdradzi膰 pana Fernazziego z innymi m臋偶czyznami, ale wszyscy wiedzieli czyj膮 jest 偶on膮, i bali si臋 jej cho膰by tkn膮膰, w obawie przed gniewem Paola Fernazziego. Wiedzia艂a, 偶e ona tak偶e podoba si臋 Luce. O 4 nad ranem postanowi艂a zej艣膰 na d贸艂, obudzi膰 Luc臋 i pobaraszkowa膰 z nim. „Trzeba korzysta膰, p贸ki jest czas, jak wr贸ci Paolo, to zapewne wszystko si臋 sko艅czy” – pomy艣la艂a. Na dole zasta艂a Luc臋 艣pi膮cego na kanapie. Rozkry艂a go i delikatnie opu艣ci艂a w d贸艂 jego spodnie. Ku jej zdziwieniu, penis pana Terello by艂 w stanie wzwodu. Ucieszy艂a si臋 i wzi臋艂a go do ust. 艢pi膮cemu Luce w tym czasie 艣ni艂o si臋 akurat, 偶e baraszkuje z Giuli膮, dlatego jego penis by艂 napr臋偶ony.
   - Ochhh, tak, Giulio, mmm… - zamrucza艂 przez sen.
Giulia przesuwa艂a ustami w g贸r臋 i w d贸艂 po jego penisie, co sprawia艂o 艣pi膮cemu Luce tak膮 przyjemno艣膰, 偶e a偶 si臋 obudzi艂. Podskoczy艂 przestraszony, zapali艂 latark臋, i ku swojemu zdziwieniu i podnieceniu zarazem, ujrza艂 pani膮 Fernazzi, ss膮c膮 jego kutasa.
   -Co pani robi? – spyta艂.
Giulia wypu艣ci艂a jego pr膮cie z ust i powiedzia艂a:
   - Przecie偶 przeszli艣my na ty, zapomnia艂e艣?
   - No tak. Wi臋c co robisz, Giulio?
   - A nie widzisz? Robi臋 ci dobrze.
   - Nie za wcze艣nie na to? Kt贸ra jest godzina?
   - Czwarta rano. My艣la艂am, 偶e dla prawdziwych m臋偶czyzn, takich jak ty, nigdy nie jest na to za wcze艣nie. My艣la艂am, 偶e tylko m贸j m膮偶 si臋 w ten spos贸b wymiguje od swoich ma艂偶e艅skich obowi膮zk贸w.
Luca si臋 za艣mia艂 i powiedzia艂:
   - Oczywi艣cie, bardzo ch臋tnie zrobi臋 to z tob膮 o ka偶dej porze.
   - Wiem, 偶e ci si臋 艣ni艂am. – powiedzia艂a Giulia, 艣ci膮gaj膮c przez g艂ow臋 koszul臋 nocn膮. Latarka o艣wietla艂a jej ca艂e, pi臋kne, nagie cia艂o.
   - Sk膮d wiesz? – spyta艂 zdziwiony Terello?
   - M贸wi艂e艣 o mnie przez sen. – odpowiedzia艂a, wchodz膮c na kanap臋 i siadaj膮c okrakiem na penisie Luki.
   - Co m贸wi艂em? – dopytywa艂 si臋.
   - Och, tak, Giulio… - zacytowa艂a go, udaj膮c jego senny g艂os. M贸wi膮c to, wprowadzi艂a sobie r臋k膮 do pochwy jego penisa.
   - Ochh, tak, Giuliooo… - powt贸rzy艂 podniecony Terello.
呕ona Paola Fernazziego zacz臋艂a go uje偶d偶a膰, jej piersi seksownie przy tym podskakiwa艂y. Luca, kt贸remu by艂o bardzo przyjemnie, z艂apa艂 j膮 za nie i je masowa艂. Pi臋kna Giulia co jaki艣 czas wydawa艂a z siebie j臋ki rozkoszy, co jeszcze bardziej podnieca艂o Luc臋. Maca艂 r臋kami jej piersi, ramiona, 偶ebra, biodra, po艣ladki, uda i 艂ydki. Pie艣ci艂 ca艂e jej pi臋kne cia艂o, co bardzo podniecaj膮co dzia艂a艂o na Giuli臋. Poczu艂a, 偶e nied艂ugo osi膮gnie orgazm. Nagle rozleg艂o si臋 pukanie do drzwi wej艣ciowych. Giulia, z艂a, 偶e kto艣 im przerywa, zesz艂a z Luki i chcia艂a przegoni膰 tego, kto puka艂, ale Terello j膮 powstrzyma艂.
   - Jeszcze by si臋 zacz臋li czego艣 domy艣la膰. Lepiej ja otworz臋 i dowiem si臋, czego chc膮. Ty lepiej id藕 szybko na g贸r臋, 偶eby nikt ci臋 tu nie zobaczy艂 takiej rozebranej. – to m贸wi膮c, podci膮gn膮艂 spodnie i podszed艂 do drzwi.
Upewniwszy si臋, 偶e Giulii nie ma w 偶adnym widocznym miejscu, otworzy艂. By艂 to, tak jak przypuszcza艂, jeden z ochroniarzy pilnuj膮cych domu na zewn膮trz.
   - Przepraszam, czy pana zbudzi艂em? – zapyta艂.
   - Tak, spa艂em. – powiedzia艂 ze z艂o艣ci膮 Luca.
   - To najmocniej przepraszam, ale pomy艣leli艣my, 偶e mo偶e chcia艂by pan i艣膰 do siebie, odpocz膮膰 troch臋? Kto艣 by pana zast膮pi艂.
   - Nie, nie mam po czym odpoczywa膰. Siedz臋 tu ca艂y dzie艅 na kanapie czytaj膮c, popijaj膮c wino i pal膮c cygara, a kiedy mi si臋 chce spa膰 to 艣pi臋 na kanapie, wi臋c nie musz臋 i艣膰 do domu! – Zreflektowa艂 si臋, 偶e krzyczy na tego cz艂owieka, kt贸ry chcia艂 tylko jego dobra, wi臋c doda艂 – ale dzi臋kuj臋 za trosk臋.
Ochroniarz wyszed艂 i Luca zamkn膮艂 za nim drzwi na klucz. Wr贸ci艂 i usiad艂 na kanap臋, zaraz do艂膮czy艂a do niego naga Giulia, kt贸ra usiad艂a obok niego. Przytuli艂 j膮 i zacz臋li si臋 nami臋tnie ca艂owa膰. Po nied艂ugim czasie, nie przerywaj膮c poca艂unku, Giulia po艂o偶y艂a si臋 na kanapie, a Luca na niej. Opu艣ci艂 spodnie i wszed艂 w Giuli臋 swoim ca艂y czas sztywnym penisem. Obydwoje poruszali biodrami i g艂o艣no oddychali. Kochali si臋 coraz mocniej, ca艂y czas pieszcz膮c nawzajem swoje cia艂a, a偶 po jakich艣 10 minutach cipka Giulii w wyniku orgazmu zacz臋艂a lekko si臋 zaciska膰 na penisie Luki, co jego tak偶e doprowadzi艂o do orgazmu. Ca艂e jego nasienie zosta艂o „wessane” do jej pochwy. Nast臋pnie Luka wsta艂, a Giulia obliza艂a swoimi gor膮cymi ustami jego penisa, podczas, gdy z jej muszelki wycieka艂a jego sperma. Nast臋pnie Giulia za艂o偶y艂a koszul臋 nocn膮 a jej kochanek podci膮gn膮艂 spodnie, po czym usiedli ko艂o siebie przytuleni na kanapie i d艂ugo rozmawiali, a偶 w ko艅cu wyczerpani obydwoje zasn臋li.

      Nast臋pnego dnia wieczorem Giulia zaprosi艂a Luc臋 na g贸r臋, do swojej sypialni. Powiedzia艂a, 偶e chce, by zrobili sobie tak膮 dwuosobow膮 biesiad臋. Luca przyszed艂 i zasta艂 Giuli臋 bardzo elegancko odstrojon膮 – w艂o偶y艂a swoj膮 najlepsz膮, ods艂aniaj膮c膮 ponad po艂ow臋 uda sukni臋, na nogach mia艂a seksowne po艅czochy i buciki na obcasie. Twarz mia艂a umalowan膮 i jak zawsze urocz膮. Na stole sta艂y dwie butelki wina i dwie szklaneczki. By艂a te偶 misa ze spaghetti i r贸偶ne inne smako艂yki. Luca przywita艂 si臋 ze swoj膮 kochank膮, ca艂uj膮c j膮 delikatnie w usta, a nast臋pnie usiad艂 na krze艣le przy stole. Giulia pu艣ci艂a g艂o艣no muzyk臋, przysun臋艂a swoje krzes艂o bli偶ej niego i r贸wnie偶 usiad艂a. Biesiadowali tak jedz膮c, pij膮c i rozmawiaj膮c weso艂o przez jak膮艣 godzin臋. Luca ca艂y czas spogl膮da艂 na nogi siedz膮cej obok Giulii – bardzo podnieca艂 go kawa艂ek uda, kt贸ry by艂o wida膰 pomi臋dzy podwini臋t膮 wysoko sukni膮 a ko艅cem jej po艅czochy. Giulia zauwa偶y艂a, 偶e widok ten dzia艂a na Luc臋 i specjalnie co chwil臋 zak艂ada艂a nog臋 na nog臋, zmieniaj膮c je przy tym co chwil臋. Po godzinie Giulia zdj臋艂a buty, m贸wi膮c, 偶e j膮 gniot膮, po czym po艂o偶y艂a swoje stopy na nogach Luki i kaza艂a mu je wymasowa膰. Luca bardzo ch臋tnie si臋 za to zabra艂, a masuj膮c zagl膮da艂 pod jej suknie, pod kt贸r膮 widzia艂 jej bia艂e majtki. Poniewa偶 obydwoje ju偶 si臋 najedli do syta, gdy Luca sko艅czy艂 masa偶, wstali i przenie艣li si臋 na 艂贸偶ko Giulii, gdzie by艂o im wygodniej siedzie膰. Giulia opar艂a g艂ow臋 o rami臋 Luki, a ten j膮 czule obj膮艂, i tak siedz膮c rozmawiali i pili wino. Z ka偶d膮 chwil膮 czuli coraz wi臋ksze podniecenie. Zacz臋li si臋 bardzo nami臋tnie i d艂ugo ca艂owa膰. Po jakim艣 czasie Luca, nie przerywaj膮c poca艂unku, zacz膮艂 rozpina膰 sukni臋 Giulii. Ta z kolei zdj臋艂a jego marynark臋, a nast臋pnie krawat i koszul臋. Za chwil臋 Luca siedzia艂 ca艂y nagi, tak jak go Pan B贸g stworzy艂, a Giulia zosta艂a w majtkach, staniku i po艅czochach. Ca艂uj膮cy j膮 bez przerwy Luca pie艣ci艂 j膮 r臋kami po ca艂ym ciele, podczas gdy ona bawi艂a si臋 jego twardym jak kamie艅 penisem. Obydwoje byli tak podnieceni, 偶e czuli, i偶 zaraz eksploduj膮. Luca przerwa艂 poca艂unek i zszed艂 ustami do jej piersi. Z臋bami zsun膮艂 jej stanik w d贸艂, r臋kami nieudolnie pr贸buj膮c go rozpi膮膰. Giulia, czuj膮c, 偶e Luca nie mo偶e zdj膮膰 jej stanika, sama to zrobi艂a, podczas gdy on ssa艂 jej stercz膮ce sutki. Nast臋pnie r臋k臋 w艂o偶y艂 jej do majtek i masowa艂 jej muszelk臋. Gdy wsadzi艂 jej palec do 艣rodka, wyda艂a z siebie g艂o艣ne j臋kni臋cie podniecenia. Przez chwil臋 robi艂 jej dobrze palcami, a ona krzycz膮c, wbija艂a paznokcie w jego plecy. W ko艅cu Luca poczu艂, 偶e zaraz nie wytrzyma tego podniecenia. 艢ci膮gn膮艂 majtki Giulii, posadzi艂 j膮 na swoich kolanach, si臋gn膮艂 r臋k膮 do sto艂u i wzi膮艂 stoj膮c膮 na nim oliw臋 z oliwek. Pola艂 j膮 sobie na kutasa, nast臋pnie rozsmarowa艂 po nim r臋k膮 dla lepszego po艣lizgu i wszed艂 w siedz膮c膮 mu na kolanach Giuli臋 od ty艂u. Wyda艂a z siebie g艂o艣ny krzyk, poniewa偶 j膮 to zabola艂o.
   - Boli ci臋? Jak tak, to mo偶emy tego nie robi膰. – powiedzia艂 Luca dysz膮c.
   - R贸b to! – odpowiedzia艂a j臋kliwie Giulia.
S艂ysz膮c to, Terello wbi艂 si臋 w ni膮 do ko艅ca, i r贸wnie偶 wyda艂 z siebie westchnienie rozkoszy. Giulia porusza艂a miednic膮 to w g贸r臋, to w d贸艂, Luca dopasowa艂 swoje ruchy do jej. Jedn膮 r臋k臋 po艂o偶y艂 na jej cipce, a drug膮 masowa艂 jej uda. Giulia po艂o偶y艂a swoj膮 r臋k臋 na jego, i doprowadza艂a si臋 ni膮 do orgazmu. Tego by艂o dla Luki za wiele – po paru minutach wytrysn膮艂 swoim nasieniem do odbytu Giulii. Czu艂 si臋 wspaniale. Giulia, kt贸ra dosz艂a nied艂ugo po nim, r贸wnie偶. Po wszystkim zesz艂a z niego, i obydwoje zm臋czeni po艂o偶yli si臋 na 艂贸偶ku. Tej nocy kochali si臋 jeszcze wiele razy.

*    *    *

      Min膮艂 tydzie艅, odk膮d Luca Terello zamieszka艂 w domu Fernazzich. Wojna z rodzin膮 Mannare rozp臋ta艂a si臋 na dobre – zgin臋艂o w niej dw贸ch ludzi Paola i pi臋ciu ludzi Dantego Mannare. Obydwie strony ju偶 prawdopodobnie zapomnia艂y, 偶e pocz膮tkowo chodzi艂o o niewielkie wp艂ywy z pewnego targowiska, teraz chodzi艂o ju偶 tylko o honor. Paolo Fernazzi nie zdawa艂 sobie sprawy, 偶e gdyby odda艂 Mannaremu to targowisko, jego honor ucierpia艂by du偶o mniej ni偶 teraz – przez to, 偶e musia艂 si臋 wyprowadzi膰, jego 偶ona zdradza艂a go z jednym z jego ochroniarzy, Luc膮 Terello. Tego dnia Luca musia艂 pojecha膰 do miasta, 偶eby zrobi膰 drobne zakupy dla siebie i dla pani Fernazzi. Zazwyczaj to jego ludzie przywozili im zakupy, ale dzi艣 Luca musia艂 zakupi膰 jeszcze prezerwatywy, a przecie偶 nie m贸g艂 tego zleci膰 swoim ludziom, gdy偶 domy艣liliby si臋, 偶e sypia z 偶on膮 ich i swojego szefa. Terello wyszed艂 z domu i wsiad艂 do swojego wozu. Odpali艂 go, nast臋pnie wolno wycofa艂 przez bram臋 i ruszy艂 drog膮 w kierunku centrum miasteczka Ciaculli. Po drodze wyprzedzi艂 go du偶y, czarny Ford, kt贸ry zaraz po wyprzedzeniu zwolni艂 i nie pozwala艂 mu jecha膰 szybciej. Po chwili Luca zobaczy艂, 偶e za nim jedzie taki sam Ford jak przed nim. Luca zaniepokoi艂 si臋 nieco i spr贸bowa艂 wyprzedzi膰 zagradzaj膮cy mu drog臋 samoch贸d, lecz ten zahamowa艂 z piskiem i stan膮艂 w poprzek jezdni, blokuj膮c ca艂y przejazd. Luca szybko wrzuci艂 wsteczny bieg i pr贸bowa艂 uciec wycofuj膮c si臋, lecz jad膮cy za nim samoch贸d r贸wnie偶 zagrodzi艂 drog臋 staj膮c w poprzek. Luca szybko wyci膮gn膮艂 z wewn臋trznej kieszeni marynarki sw贸j pistolet, lecz by艂o ju偶 za p贸藕no na cokolwiek. Z obydwu samochod贸w wysz艂o po czterech ludzi, mierz膮cych do niego z karabin贸w. Luca od艂o偶y艂 bro艅 i uni贸s艂 r臋ce do g贸ry, by pokaza膰, 偶e si臋 poddaje. Jeden z celuj膮cych do niego m臋偶czyzn otworzy艂 drzwiczki jego auta i kaza艂 mu si臋 przesi膮艣膰 na tylne siedzenie. Luca domy艣la艂 si臋, 偶e to ludzie Dantego Mannare i 偶e zamierzaj膮 go zabi膰. „Nie trzeba by艂o rusza膰 ty艂ka z domu tylko siedzie膰 tam z moj膮 pi臋kn膮 Giuli膮…” – pomy艣la艂 sobie. Przesiad艂 si臋 pos艂usznie na tylne siedzenie, a obok niego usiad艂 m艂ody m臋偶czyzna. Za kierownic膮 siad艂 starszy, przysadzisty cz艂owiek z 艂ys膮 g艂ow膮 i okularami przeciws艂onecznymi na nosie. Na przednim siedzeniu pasa偶era siedzia艂 cz艂owiek w kapeluszu, i ca艂y czas celowa艂 do Luki z pistoletu. Ludzie ci zabrali bro艅 Terella i samoch贸d ruszy艂. Dwa samochody z kt贸rych wysiedli owi gangsterzy ruszy艂y za nim. Siedz膮cy obok Luki m艂ody cz艂owiek przem贸wi艂:
   - Jestem Dante Mannare, zapewne o mnie s艂ysza艂e艣.
   - Tak, s艂ysza艂em – odpowiedzia艂 Luca, wzdrygaj膮c si臋.
   - Spokojnie, nie chce ci臋 zabi膰. Gdybym chcia艂 to zrobi膰, ju偶 dawno gryz艂by艣 ziemi臋. Chc臋 ci tylko z艂o偶y膰 pewn膮 propozycj臋. Mo偶esz zarobi膰 du偶膮 sumk臋, Terello.
   - Co to za propozycja? – spyta艂 Luca.
   - Czy wiesz, gdzie si臋 ukrywa Fernazzi?
   - Nie mam poj臋cia.
   - Ale komu艣 zapewne to zdradzi艂. Orientujesz si臋, kto m贸g艂by to wiedzie膰?
   - Przykro mi, chcia艂bym pom贸c, ale naprawd臋 nie wiem. M贸j szef jest ostro偶ny i nie rozpowiada na prawo i lewo gdzie si臋 ukrywa.
   - A czy jakby艣 si臋 dowiedzia艂, to da艂by艣 mi zna膰?
   - A ile bym za to dosta艂?
   - Hehe, konkretny facet. – za艣mia艂 si臋 Mannare. – sto tysi臋cy by ci臋 zadowoli艂o?
   - Sto tysi臋cy lir贸w? Chyba za s艂abo mnie pan ocenia.
Dante u艣miechn膮艂 si臋.
   - Nie m贸wi臋 o lirach. M贸wi臋 o dolarach. – rzek艂.
Luca Terello gwizdn膮艂 z wra偶enia.
   - Spora sumka – powiedzia艂, u艣miechaj膮c si臋 przyja藕nie – mo偶e pan na mnie liczy膰.
   - Ciesz臋 si臋. Jak si臋 czego艣 dowiesz, dzwo艅 pod ten numer. – m贸wi膮c to, Mannare da艂 mu kartk臋 z zapisanym numerem telefonu, kt贸r膮 Luca schowa艂 do kieszeni marynarki.
Samoch贸d wyjecha艂 na odludzie kawa艂ek za miastem, by nikt nie m贸g艂 zobaczy膰 Luki Terello razem z Dantem Mannare, poniewa偶 kto艣 by m贸g艂 ich rozpozna膰 i domy艣li膰 si臋, 偶e Luca przekazuje informacje wrogowi swojego szefa.
   - Tu si臋 po偶egnamy. Licz臋 na ciebie - rzek艂 Dante, wychodz膮c razem ze swoimi lud藕mi z samochodu Luki i przesiadaj膮c si臋 do jednego ze swoich aut. Luca poczeka艂, a偶 odjad膮, a nast臋pnie ruszy艂 w kierunku centrum Ciaculli, by zrobi膰 zakupy. Po drodze my艣la艂 nad propozycj膮 Dantego Mannare. Nie mia艂 zamiaru z niej skorzysta膰, mimo, 偶e proponowana przez niego kwota by艂a kusz膮ca. Powiedzia艂 mu 偶e si臋 zgadza tylko dlatego, 偶e ba艂 si臋, i偶 mog膮 go zabi膰, je艣li si臋 nie zgodzi.

      Po powrocie do domu Giulii Fernazzi, Luca zasta艂 j膮 czytaj膮c膮 ksi膮偶k臋 i pal膮c膮 papierosa na kanapie w salonie. Uca艂owa艂 j膮, po czym powiedzia艂, 偶e musi wzi膮膰 k膮piel.
   - Mog臋 ci pom贸c si臋 wyk膮pa膰 – zach臋ca艂a go Giulia.
   - By艂o by mi bardzo mi艂o – u艣miechn膮艂 si臋 do niej Terello.
   - Ale pod warunkiem, 偶e ty w zamian wyk膮piesz mnie.
   - Z najwi臋ksz膮 ch臋ci膮.
   - Wi臋c chod藕my na g贸r臋 do mojej wanny.
Udali si臋 do 艂azienki Giulii, gdzie rozebra艂a ona Luc臋, kt贸ry nast臋pnie rozebra艂 j膮. Giulia napu艣ci艂a wody do wanny, dodaj膮c do niej pachn膮cego olejku. Weszli do wanny, Giulia wzi臋艂a do r臋ki myd艂o, i zacz臋艂a mydli膰 cia艂o Luki, kt贸ry by艂 coraz bardziej podniecony. Wielk膮 przyjemno艣膰 sprawi艂o mu, gdy mydli艂a swoimi delikatnymi r膮czkami jego nabrzmia艂e pr膮cie. Umy艂a go ca艂ego po czym on, wywi膮zuj膮c si臋 z umowy, zacz膮艂 my膰 dok艂adnie jej pachn膮ce cia艂o. Najwi臋cej czasu po艣wi臋ci艂 oczywi艣cie na mycie piersi, cipki oraz po艣ladk贸w. Gdy ju偶 oboje umyli nawzajem swoje cia艂a, Luca usiad艂 w wannie, opieraj膮c si臋 o jej tyln膮 艣cian臋, a Giulia opar艂a si臋 o niego. Jego stercz膮cy penis dotyka艂 do艂u jej plec贸w, kt贸rymi co chwil臋 porusza艂a, moszcz膮c si臋 wygodnie. Zapach olejku rozgrzewa艂 ich i dzia艂a艂 na nich podniecaj膮co. Luca pie艣ci艂 d艂o艅mi piersi siedz膮cej przed nim Giulii, pr膮ciem ocieraj膮c si臋 o jej plecy. Po jakim艣 czasie Giulia odwr贸ci艂a si臋 przodem do Luki i przysun臋艂a swoje cia艂o do niego tak blisko, jak tylko mog艂a, oplataj膮c jego biodra swoimi d艂ugimi nogami. Luca czu艂 na swojej twarzy jej oddech, jej piersi przylega艂y mocno do jego klatki, a nabrzmia艂a cipka ociera艂a si臋 o jego penisa. Giulia wprowadzi艂a jego cz艂onka do siebie. Ca艂uj膮c gor膮co Luc臋, Giulia porusza艂a leciutko biodrami, co doprowadzi艂o obydwoje ich do szczytowania, a rozkosz by艂a zwielokrotniona przez gor膮c膮 wod臋, w kt贸rej si臋 znajdowali.

*    *    *

      Dzie艅 by艂 pochmurny i zimny jak na Sycyli臋. Paolo Fernazzi, kt贸ry przed chwil膮 wr贸ci艂 ze spotkania w sprawie przerzutu sporej ilo艣ci broni do Neapolu, siedzia艂 teraz w swojej kryj贸wce razem ze swoim doradc膮 i czterema caporegimami – szefami podw艂adnych mu regiment贸w. Ko艅czyli w艂a艣nie je艣膰 pyszn膮 pizz臋, kiedy Fernazzi rozkaza艂 jednemu ze swoich caporegim贸w, Domenicowi Altiemu, by sprowadzi艂 do kryj贸wki Luc臋 Terello. Chcia艂, by to w艂a艣nie Luca, razem z paroma innymi lud藕mi, zaj膮艂 si臋 owym przerzutem broni. Luca pracowa艂 dla niego ju偶 do艣膰 d艂ugo i nigdy go nie zawi贸d艂, wi臋c nie ba艂 si臋, 偶e m贸g艂by komu艣 zdradzi膰 jego kryj贸wk臋. Zreszt膮 gdzie by znalaz艂 tak dobr膮 prac臋 jak mia艂 u pana Paola.
   - Przyprowad藕 go tu dzi艣 wieczorem, musz臋 z nim om贸wi膰 par臋 spraw i wyda膰 mu odpowiednie polecenia. Przy okazji dowiem si臋 od niego co s艂ycha膰 w moim domu.
   - Dobrze, panie Fernazzi, zaraz po niego pojad臋. 
Alti sko艅czy艂 je艣膰 i wyszed艂 z mieszkania.

      Dwa dni po rozmowie z Dantem Mannare, Luca us艂ysza艂 g艂o艣ne pukanie do drzwi domu Fernazzich. My艣la艂, 偶e to znowu kt贸ry艣 z jego ludzi pilnuj膮cych domu przychodzi w jakiej艣 b艂ahej sprawie, wi臋c jako 偶e by艂 w艂a艣nie w trakcie stosunku z Giuli膮 Fernazzi, nie chcia艂o mu si臋 przerywa膰, by otworzy膰, lecz na swoje szcz臋艣cie jednak zdecydowa艂 si臋 zej艣膰 i wpu艣ci膰 pukaj膮cego. Okaza艂o si臋, 偶e to Domenico Alti, wa偶ny cz艂owiek, kt贸rego przys艂a艂 sam pan Fernazzi. Alti kaza艂 Luce szybko si臋 zebra膰 i jecha膰 z nim, gdy偶 Paolo Fernazzi chcia艂 si臋 z nim widzie膰. Luca pobieg艂 na g贸r臋, wzi膮艂 sw贸j pistolet, i wi膮偶膮c sobie krawat oznajmi艂 Giulii, 偶e niestety nie mog膮 teraz doko艅czy膰 tego co robili, gdy偶 jej m膮偶 go pilnie wzywa. Zawiedziona Giulia, po wyj艣ciu swojego kochanka, musia艂a zadowoli膰 si臋 sama. Alti zawi贸z艂 Luc臋 do kryj贸wki Paola Fernazziego. Terello przywita艂 si臋 ze swoim szefem, ten pocz臋stowa艂 go winem i dobrym, kuba艅skim cygarem, i po wymienieniu uprzejmo艣ci m臋偶czy藕ni zabrali si臋 do omawiania interes贸w. Luca, ku swemu zdumieniu, ze smutkiem przyj膮艂 informacj臋, 偶e musi na par臋 tygodni wyjecha膰 do Neapolu, by dopilnowa膰 interes贸w swojego szefa. Powinno go to ucieszy膰 – znaczy艂o to dla niego du偶y zarobek i zdobycie jeszcze wi臋kszego zaufania swojego szefa. Tylko ile mo偶na zdobywa膰 zaufanie? Luca od paru lat zdobywa艂 zaufanie szefa, a ten go ju偶 od bardzo dawna nawet nie awansowa艂. „Po co mi to?” – my艣la艂 Luca. „Ile mo偶na po艣wi臋ca膰 si臋 pracy? Czas zaj膮膰 si臋 sob膮”. Niestety, nie m贸g艂 przecie偶 odm贸wi膰 panu Fernazziemu. To, 偶e dla niego pracowa艂, wi膮za艂o si臋 z tym, 偶e musi wype艂ni膰 ka偶de jego polecenie. Nie m贸g艂 te偶 „zwolni膰 si臋” z pracy u niego, bowiem stara zasada mafii zakazywa艂a wycofywania si臋 z niej – jak zosta艂o si臋 mafiosem, to by艂o si臋 nim do ko艅ca 偶ycia. Luca wi臋c zgodzi艂 si臋 wyjecha膰. Um贸wi艂 si臋 z Paolem Fernazzim, 偶e nast臋pnego dnia w po艂udnie przyjdzie do jego kryj贸wki, by wys艂ucha膰 od niego ostatnich instrukcji, a potem od razu wyjedzie do Neapolu. Dzi艣 mia艂 si臋 spakowa膰 i przygotowa膰 do tego wyjazdu. Ca艂膮 drog臋 powrotn膮 rozmy艣la艂 nad swoim 偶yciem i nad prac膮 w Neapolu. Nie wiedzia艂 czemu, ale nie chcia艂 wyje偶d偶a膰. Gdy wr贸ci艂 do domu Fernazzich, rozsiad艂 si臋 w kanapie, odpali艂 cygaro, i odda艂 si臋 g艂臋bokim rozmy艣laniom. My艣la艂 nad swoj膮 prac膮 – czy ma zamiar ca艂e 偶ycie pracowa膰 dla Fernazziego? Do tej pory by艂 mu oddany, jego szef ufa艂 mu, ale czy to dawa艂o mu jakie艣 korzy艣ci? Owszem, zarabia艂 godziwe pieni膮dze pracuj膮c niewiele, ale za to ile razy by艂 nara偶ony na ataki ze strony wrog贸w Fernazziego. Przypomnia艂 sobie, jak dwa dni wcze艣niej samochody Dantego Mannare zastawi艂y mu drog臋, gdy jecha艂 po zakupy. Bardzo si臋 wtedy przestraszy艂, 偶e go zabij膮. Od tamtej pory pod艣wiadomie my艣la艂 o zrezygnowaniu z pracy dla Fernazziego, lecz przecie偶 nie m贸g艂 si臋 wycofa膰. Kiedy艣 by艂 bardzo szcz臋艣liwy i dumny, 偶e wst膮pi艂 do mafii, lecz teraz wola艂by prowadzi膰 spokojne 偶ycie. Kiedy wyjedzie do Neapolu, b臋dzie musia艂 si臋 po偶egna膰 z pi臋kn膮 Giuli膮. By艂o raczej pewne, 偶e po powrocie nie m贸g艂by si臋 z ni膮 ju偶 spotyka膰. Nagle zda艂 sobie spraw臋, 偶e to ona jest g艂贸wnym powodem, dla kt贸rego nie chce wyje偶d偶a膰 z Ciaculli. U艣wiadomi艂 sobie, 偶e pokocha艂 t膮 kobiet臋, i nie m贸g艂by si臋 z ni膮 rozsta膰. Wiedzia艂 te偶, 偶e ona r贸wnie偶 go kocha, 偶e wola艂aby sp臋dzi膰 reszt臋 偶ycia z nim ni偶 ze swoim m臋偶em. Tyle razy przecie偶 powtarza艂a mu, jak jej z nim dobrze. Luca zacz膮艂 kalkulowa膰 sobie w g艂owie r贸偶ne sprawy. Czy Giulia uciek艂a by razem z nim? Czy zostawi艂aby dla niego wszystkie te luksusy, do kt贸rych si臋 przyzwyczai艂a? Raczej tak, je艣li obieca jej, 偶e tam, dok膮d by uciekli, r贸wnie偶 b臋d膮 偶y膰 na wysokim poziomie. Luce rodzi艂 si臋 w g艂owie pewien plan. Po godzinie wiedzia艂 ju偶, co zrobi, i by艂 pewien, 偶e tego chce. Zerwa艂 si臋 z kanapy, wybieg艂 z domu, wsiad艂 do samochodu i jecha艂 ulic膮 przed siebie. Na zewn膮trz by艂o ju偶 ciemno. Luca jecha艂, a偶 natkn膮艂 si臋 w ko艅cu na budk臋 telefoniczn膮. Zatrzyma艂 si臋 ko艂o niej, wyszed艂 z auta i wszed艂 do 艣rodka, zamykaj膮c za sob膮 drzwiczki. Odnalaz艂 w kieszeni marynarki kartk臋 i wykr臋ci艂 zapisany na niej numer.
   - Tak? – odezwa艂 si臋 ochryp艂y g艂os w s艂uchawce.
   - Chc臋 rozmawia膰 z Dantem Mannare. – powiedzia艂 szybko Luca.
   - A kto m贸wi? – spyta艂 g艂os.
   - Luca Terello
W s艂uchawce zapanowa艂o milczenie, po kt贸rym Luca us艂ysza艂 weso艂y i pewny siebie g艂os Dantego Mannare:
   - S艂ucham, Luca? Dowiedzia艂e艣 si臋 czego艣?
   - Tak. Musimy si臋 spotka膰 jutro o 10 rano. We藕 dla mnie sto tysi臋cy dolc贸w.
   - Dobra. B膮d藕 o 10 w tym miejscu, w kt贸rym ostatnio si臋 rozstali艣my.
Luca od艂o偶y艂 s艂uchawk臋. Wr贸ci艂 do domu i po艂o偶y艂 si臋 spa膰 na kanapie. Giulia, kt贸ra wiecznie by艂a na niego napalona, pr贸bowa艂a go zaci膮gn膮膰 do swojej sypialni, ale powiedzia艂 jej, 偶e musi si臋 wyspa膰, bo jutro czeka go ci臋偶ki dzie艅. Mimo, i偶 po艂o偶y艂 si臋 wcze艣nie, to z nerw贸w przed jutrem nie m贸g艂 bardzo d艂ugo zasn膮膰.

*    *    *

      R贸wno o 10 Luca przyjecha艂 na um贸wione miejsce, gdzie czeka艂 ju偶 na niego samoch贸d z trzema lud藕mi w 艣rodku. Wsiad艂, zosta艂 przeszukany, zabrano mu pistolet, i zawieziono go w miejsce, gdzie czeka艂 na niego Dante Mannare. M臋偶czy藕ni przyja藕nie podali sobie r臋ce, zapalili cygara i Luca spyta艂:
   - Masz dla mnie sto tysi臋cy?
   - Na razie po艂owa – odpowiedzia艂 Mannare, podaj膮c mu torb臋 z pieni臋dzmi – druga po艂owa b臋dzie, jak upewni臋 si臋, 偶e mnie nie oszukujesz.
   - Nie 艣mia艂bym, panie Mannare.
Luca wzi膮艂 torb臋 i poda艂 Dantemu adres, pod kt贸rym ukrywa艂 si臋 pan Fernazzi razem z pi臋cioma swoimi najwa偶niejszymi lud藕mi. Zaproponowa艂 te偶, 偶e wprowadzi tam ludzi Mannarego, poniewa偶 jest um贸wiony z Fernazzim w po艂udnie. Po om贸wieniu wszystkiego Luca odjecha艂. Zatrzyma艂 si臋 na pewnej polanie, i siedz膮c w samochodzie pali艂 bez przerwy papierosy, gdy偶 z偶era艂y go nerwy. By艂a godzina 11, mia艂 jeszcze godzin臋, nim b臋dzie musia艂 pojawi膰 si臋 w kryj贸wce swojego szefa. Dzie艅 by艂 do艣膰 zimny i pochmurny. O okre艣lonej porze Luca ruszy艂 w stron臋 Villabate.

      Paolo Fernazzi wraz z pi臋cioma swoimi lud藕mi ukrywa艂 si臋 w pewnej kamienicy w Villabate. O godzinie 11 do tej kamienicy zacz臋li si臋 schodzi膰 r贸偶ni obcy m臋偶czy藕ni, ucharakteryzowani na wie艣niak贸w i na zwyk艂ych mieszka艅c贸w. Co par臋 minut do 艣rodka wchodzi艂 kolejny m臋偶czyzna. Wchodzili oni do kamienicy, po czym udawali si臋 na najwy偶sze pi臋tro, gdzie nie by艂o 偶adnych mieszka艅, i tam czekali. O godzinie 11.55 do艂膮czy艂 do nich ostatni m臋偶czyzna. By艂o ich teraz dziesi臋ciu. R贸wno o 12 zeszli, tak jak by艂o um贸wione, na drugie pi臋tro. Chwil臋 potem zobaczyli wchodz膮cego po schodach Luc臋 Terello, kt贸ry mijaj膮c ich, kiwn膮艂 porozumiewawczo g艂ow膮. Uda艂 si臋 pod drzwi z numerem cztery i zapuka艂 w um贸wiony spos贸b. Dziesi臋ciu ludzi sta艂o niedaleko, lecz tak, by nie mo偶na by艂o ich dostrzec przez wizjer. Drzwi otworzy艂y si臋 i stan膮艂 w nich sam Paolo Fernazzi.
   - Witaj, Luca – powiedzia艂 przyja藕nie.
Luca, kt贸remu zrobi艂o si臋 偶al jego szefa, popatrzy艂 na niego z przykro艣ci膮 i powiedzia艂 smutno:
   - Przepraszam, don Fernazzi.
To by艂y ostatnie s艂owa, jakie Paolo Fernazzi us艂ysza艂 w 偶yciu, bowiem w nast臋pnej sekundzie jeden z dziesi臋ciu czekaj膮cych obok gangster贸w wyszed艂 z ukrycia i strzeli艂 mu w g艂ow臋. Luca us艂ysza艂 tylko ciche „klik”, gdy偶 pistolet mia艂 za艂o偶ony t艂umik. Paolo Fernazzi upad艂 na ziemi臋, a dziesi臋ciu ludzi wtargn臋艂o szybko do mieszkania, zabijaj膮c doradc臋 pana Fernazziego i czterech jego caporegim贸w, kt贸rzy byli obecni w mieszkaniu. Nast臋pnie gangsterzy od Mannarego wyszli, zamykaj膮c za sob膮 drzwi na klucz – minie sporo czasu, nim ktokolwiek zajrzy do mieszkania i dowie si臋 o 艣mierci jednego z najwi臋kszych mafijnych boss贸w na Sycylii i jego najwa偶niejszych ludzi.
Luca wyszed艂 z kamienicy i wsiad艂 do jednego z podstawionych samochod贸w. Za nim, w parominutowych odst臋pach czasowych, wychodzi艂a z budynku reszta m臋偶czyzn. Terello zosta艂 zawieziony do Dantego Mannare, kt贸ry widz膮c niepok贸j Luki, rzek艂:
   - Nie b贸j si臋, gdybym chcia艂 ci臋 oszuka膰, to moi ludzie zabiliby ci臋 ju偶 w kryj贸wce Fernazziego. Ja jestem s艂owny. Prosz臋, oto druga po艂owa pieni臋dzy.
Dante da艂 mu kolejn膮 torb臋. Luca zajrza艂 tylko do 艣rodka i wyszed艂.
   - Nie przeliczysz? – spyta艂 Mannare.
   - Nie - odpowiedzia艂 Terello. – wiem, 偶e gdyby艣 chcia艂 mnie oszuka膰, to ju偶 bym nie 偶y艂.
Dante Mannare u艣miechn膮艂 si臋.
   - Powodzenia. Jak b臋dziesz chcia艂 jak膮艣 robot臋, zg艂o艣 si臋 do mnie.
   - B臋d臋 pami臋ta艂 – odpowiedzia艂 Luca, po czym zosta艂 odwieziony w miejsce, gdzie sta艂 jego samoch贸d. Schowa艂 do baga偶nika drug膮 torb臋 z pieni臋dzmi i ruszy艂 w stron臋 domu Giulii Fernazzi.

      Wchodz膮c na teren posiad艂o艣ci Fernazzich, Luca zwo艂a艂 wszystkich pilnuj膮cych jej ludzi. Powiedzia艂 do nich:
   - Nie musicie ju偶 pilnowa膰 tego domu. Pan Fernazzi kaza艂, by na jaki艣 czas zawieziono jego 偶on臋 do domu jej ojca w Agrigento. Tam b臋dzie bezpieczna. Wasza tr贸jka – wskaza艂 na trzech najlepszych wed艂ug niego ochroniarzy – zawiezie j膮 tam.
Wyznaczeni ochroniarze skin臋li g艂owami.
   - Nast臋pnie wr贸cicie i spotkacie si臋 ze mn膮 w restauracji „Gradevole” jutro o 22. – kontynuowa艂 Terello. – Reszta ma pojecha膰 do Katanii, by wzmocni膰 ochron臋 matki i siostry pana Fernazziego. Ju偶 mo偶ecie si臋 zbiera膰, macie tam jecha膰 jak najszybciej.
Dwunastu ochroniarzy wys艂anych do Katanii opu艣ci艂o teren posiad艂o艣ci, a do trzech pozosta艂ych Luca powiedzia艂:
   - Pani Fernazzi jeszcze nie wie o tym, 偶e ma pojecha膰 to Agrigento. Musz臋 j膮 jako艣 przekona膰. Je艣li si臋 nie zgodzi, to b臋dziecie musieli j膮 tam zabra膰 si艂膮. Tak m贸wi艂 pan Fernazzi. – sk艂ama艂 – Teraz id臋 j膮 przekona膰 do wyjazdu.
Luca wszed艂 do domu i uda艂 si臋 do sypialni Giulii, kt贸ra czekaj膮c na niego odstroi艂a si臋 pi臋knie, a teraz czyta艂a ksi膮偶k臋. Mia艂a na sobie jedwabn膮, prze艣wituj膮c膮 sukni臋, przez kt贸r膮 wida膰 by艂o piersi. Na nogach mia艂a po艅czochy w cielistym kolorze. By艂a jak zwykle bardzo napalona, gdy zobaczy艂a Luc臋, wsta艂a z fotela i podesz艂a do niego. Obj臋艂a go, ca艂uj膮c nami臋tnie. Luca po chwili oderwa艂 jej usta od swoich, lecz nie wypuszcza艂 jej z obj臋膰.
   - Giulio – zwr贸ci艂 si臋 do niej – musimy powa偶nie porozmawia膰.
   - Jak mam z tob膮 powa偶nie rozmawia膰, kiedy jestem tak strasznie podniecona. Ul偶yj mi, a potem porozmawiamy – to m贸wi膮c, z艂apa艂a go za krocze.
Luca poczu艂 rozkosz, lecz powiedzia艂:
   - Kochanie, nie mamy teraz czasu. Musimy dzia艂a膰 szybko.
   - Wi臋c mnie szybko przele膰.
W艂o偶y艂a r臋ce pod jego marynark臋, znajduj膮c tam jego pistolet. Wyj臋艂a go, na艂adowa艂a, po czym podwin臋艂a swoj膮 sukni臋 i rozchyli艂a nogi, wk艂adaj膮c sobie luf臋 do cipki, na kt贸rej nie mia艂a majtek.
   - Giulio, co robisz?! – krzykn膮艂 Luca. – To niebezpieczne! A jak przez przypadek naci艣niesz spust?!
   - Nie nacisn臋, nie nacisn臋. To mnie tak podnieca… - j臋kn臋艂a Giulia z rozkosz膮, zanurzaj膮c pistolet w swojej muszelce.
Luca, do kt贸rego Giulia obr贸ci艂a si臋 plecami, obj膮艂 j膮 i wyj膮艂 pistolet z jej r臋ki.
   - Ja ci go powsadzam – rzek艂, gdy偶 ba艂 si臋, 偶e nieodpowiedzialna Giulia mo偶e przez przypadek poci膮gn膮膰 cyngiel. Stoj膮c za ni膮, robi艂 jej dobrze luf膮 swojego gnata. Chcia艂 j膮 jak najszybciej doprowadzi膰 do orgazmu, 偶eby m贸c z ni膮 w ko艅cu porozmawia膰. Jednak, jak to w takich momentach bywa, Luca sam poczu艂, 偶e sztywnieje mu penis. Zacz膮艂 drug膮 r臋k膮 g艂adzi膰 uda swojej kochanki. Wsadza艂 r臋k臋 pod jej po艅czochy, potem pie艣ci艂 jej po艣ladki, a nast臋pnie piersi, przez jej jedwabn膮, prze艣wituj膮c膮 sukni臋. W ko艅cu pomy艣la艂, 偶e po tak stresuj膮cych wydarzeniach dzisiejszego dnia, jemu te偶 nale偶y si臋 odrobina rozkoszy. Zdj膮艂 spodnie, splun膮艂 na r臋k臋 i rozsmarowa艂 艣lin臋 na swoim stercz膮cym kutasie, kt贸rego nast臋pnie wsadzi艂 w odbyt Giulii. To sprawi艂o jej jeszcze wi臋ksz膮 przyjemno艣膰. J臋cza艂a g艂o艣no i rozkosznie, czuj膮c, jak muszka na lufie pistoletu Luki 艂echta jej czu艂y punkt. Po chwili osi膮gn臋艂a pot臋偶ny orgazm, wij膮c si臋 i wyj膮c g艂o艣no z rozkoszy. Nast臋pnie z艂apa艂a r臋k臋 Luki i wyj臋艂a pistolet ze swojej cipeczki, po czym sta艂a i czeka艂a, a偶 jej kochanek te偶 osi膮gnie orgazm. Luca, zabezpieczywszy pistolet, rzuci艂 go na ziemi臋 i obiema r臋kami pie艣ci艂 jej cia艂o. Jej po艅czochy by艂y bardzo przyjemne w dotyku, prawie tak jak cipka i piersi, kt贸re maca艂 zapami臋tale. Po szczytowaniu Luca wyszed艂 z Giulii i kaza艂 jej usi膮艣膰.
   - No, teraz mo偶emy rozmawia膰 – rzek艂a z u艣miechem Giulia.
   - Pos艂uchaj, kochanie, tw贸j m膮偶 nie 偶yje. – powiedzia艂 smutno Terello.
Po twarzy Giulii zn贸w przemkn膮艂 u艣miech, mimo, i偶 pr贸bowa艂a zachowa膰 powag臋. Ucieszy艂a si臋, 偶e mo偶e odziedziczy膰 jego maj膮tek.
   - Ja musz臋 ucieka膰, Giulio, gdy偶 tutaj nie jestem bezpieczny. Czy chcia艂aby艣 wyjecha膰 ze mn膮? – kontynuowa艂 Luca.
Giulia zdziwi艂a si臋 t膮 propozycj膮, aczkolwiek by艂a ona interesuj膮ca.
   - Dok膮d? – spyta艂a.
   - Dok膮d zechcesz. Na razie uciekliby艣my do Afryki, a stamt膮d mo偶emy pojecha膰 gdzie tylko sobie za偶yczysz. Byle z dala od W艂och.
   - Je艣li uciekn臋, nie odziedzicz臋 maj膮tku mojego m臋偶a.
   - Czy tylko pieni膮dze si臋 dla ciebie licz膮? – spyta艂 smutno Luca. – Je艣li tu zostaniesz, b臋dziesz ci膮gle w niebezpiecze艅stwie i b臋dziesz samotna. A jak by艣 pojecha艂a ze mn膮, to byliby艣my razem szcz臋艣liwi ju偶 na zawsze. Sama zawsze m贸wi艂a艣, 偶e tak ci ze mn膮 dobrze. Zreszt膮 ja tak偶e mam od艂o偶on膮 do艣膰 spor膮 sumk臋 pieni臋dzy.
   - Dobrze. Pojad臋 z tob膮. Chyba wiem, gdzie m贸j m膮偶 trzyma艂 pieni膮dze. Sprawd藕my, czy tam s膮. Zawsze przyda si臋 nam jeszcze wi臋cej got贸wki.
Zaprowadzi艂a Luc臋 do piwnicy i pokaza艂a mu pewne zaryglowane pomieszczenie.
   - Nigdy nie widzia艂am, co jest w tym pokoju. Paolo zawsze go zamyka艂. Je艣li jako艣 by艣 si臋 tam dosta艂, to mo偶e znale藕liby艣my tam oszcz臋dno艣ci mojego m臋偶a.
Luca wyci膮gn膮艂 pistolet i przestrzeli艂 zamek w drzwiach, kt贸re potem 艂atwo pu艣ci艂y. Weszli do 艣rodka i przeszukali pomieszczenie. By艂o ono brudne, od dawna nie sprz膮tane, i wsz臋dzie wala艂y si臋 jakie艣 papiery. Nie znale藕li 偶adnych pieni臋dzy, lecz zanim wyszli, Luca wpad艂 na pomys艂, by zajrze膰 pod dywan. By艂a pod nim klapa, kt贸r膮 otworzy艂 i zobaczy艂 wielk膮 waliz臋. Wyj膮艂 j膮, po czym otworzy艂 razem z Giuli膮. Ku swojej rado艣ci stwierdzili, 偶e jest ona do ponad po艂owy wype艂niona banknotami.
   - No to sobie bogato po偶yjemy! – krzycza艂a rado艣nie Giulia.
Przynios艂a ca艂膮 swoj膮 bi偶uteri臋 wraz ze wszystkimi warto艣ciowymi przedmiotami i schowa艂a to do tej torby, po czym przykry艂a dla niepoznaki dwoma sukniami.
   - Teraz spakuj do drugiej torby swoje ubrania. Ja id臋 pogada膰 z moimi lud藕mi, zawioz膮 ci臋 do Agrigento.
   - Co?! – krzykn臋艂a Giulia. – po co mam jecha膰 z nimi do Agrigento?
   - Oni my艣l膮, 偶e tw贸j m膮偶 kaza艂 ci臋 zawie藕膰 do domu twego ojca, 偶eby艣 by艂a bezpieczna. Przecie偶 nie mog膮 my艣le膰, 偶e razem uciekamy.
   - Przecie偶 m贸j m膮偶 nie 偶yje – odpar艂a Giulia – wi臋c jak m贸g艂 kaza膰 mnie tam zawie藕膰.
   - Oni jeszcze nie wiedz膮, 偶e nie 偶yje. Dowiedz膮 si臋 dopiero za par臋 dni. Przez ten czas mog臋 im wydawa膰 rozkazy, m贸wi膮c, 偶e to polecenia od pana Fernazziego.
   - Hehe, no dobrze, niech ci b臋dzie, spryciarzu. Ale co potem?
   - Zawioz膮 ci臋 do Agrigento. B臋dziesz tam dzi艣 w nocy. Prze艣pisz si臋 u swego ojca i sp臋dzisz z nim troch臋 czasu, bo potem zapewne przez d艂ugi czas si臋 nie zobaczycie. A jutro o 20 z tamtejszego portu wyp艂ywa liniowiec do Tunezji. Pop艂yniemy nim, b臋d臋 na nim na ciebie czeka艂. Tylko si臋 nie sp贸藕nij.
Gdy Giulia si臋 spakowa艂a, Luca pom贸g艂 jej zanie艣膰 obydwie torby do auta, kt贸rym nast臋pnie wyruszy艂a w tras臋 razem z trzema ochroniarzami. Po drodze widzia艂a, jak ci si臋 patrz膮 na ni膮 z po偶膮daniem, wiedzia艂a, 偶e ch臋tnie by z ni膮 pobaraszkowali, lecz ona ju偶 mia艂a swojego m臋偶czyzn臋.

      Po rozstaniu z Giuli膮, Luca pojecha艂 do swojego mieszkania. Wreszcie sko艅czy艂 si臋 ten stresuj膮cy dzie艅, teraz m贸g艂 spokojnie usi膮艣膰 i si臋 upi膰 dla ukojenia nerw贸w. Otworzy艂 butelk臋 wina i opr贸偶ni艂 j膮 do艣膰 szybko, pal膮c przy tym cygara, a nast臋pnie usn膮艂. Gdy si臋 zbudzi艂, na zewn膮trz by艂o ciemno – by艂a jeszcze noc. Wyj膮艂 ze swojej szafy wielk膮 torb臋 podr贸偶n膮 i wrzuci艂 do niej du偶膮 torb臋 z pieni臋dzmi, kt贸re od艂o偶y艂 podczas swej gangsterskiej kariery, nast臋pnie dwie mniejsze torby z dolarami od Dantego Mannare, a na wierzch wrzuci艂 par臋 ubra艅 i innych niezb臋dnych do podr贸偶y rzeczy. Zapobiegawczo schowa艂 tysi膮c lir贸w do kieszeni spodni i zani贸s艂 walizk臋 do samochodu. Wrzuci艂 j膮 do baga偶nika, przykry艂 kocem, po czym ruszy艂 w stron臋 Agrigento. Po drodze zatrzyma艂 go patrol karabinier贸w. Chcieli przeszuka膰 w贸z i Luca przestraszy艂 si臋, 偶e znajd膮 jego walizk臋 z pieni臋dzmi. Jeden z nich nagle powiedzia艂 z u艣miechem:
   - Znam ci臋, pracujesz dla Paola Fernazziego.
   - Tak, ma pan racj臋 – odpowiedzia艂 Luca, wyci膮gaj膮c z kieszeni plik banknot贸w – a tu mam co艣 dla pana. – doda艂, wr臋czaj膮c mu tysi膮c lir贸w.
Karabinier ucieszy艂 si臋 z 艂ap贸wki i pu艣ci艂 go wolno. Luca ruszy艂 dalej i odetchn膮艂 z ulg膮.

*    *    *

      Dochodzi艂a 20. Ciep艂y, wieczorny wiatr smaga艂 twarz stoj膮cego na rufie statku Luki Terello, kt贸ry zaczyna艂 si臋 coraz bardziej niepokoi膰. „Gdzie ona jest?” – my艣la艂 – „Mo偶e nie przyjdzie? Mo偶e rozmy艣li艂a si臋 w ostatniej chwili i postanowi艂a zosta膰 na Sycylii?” Nagle poczu艂, 偶e kto艣 zas艂oni艂 mu oczy d艂o艅mi. Po艂o偶y艂 na nich swoje d艂onie. Teraz by艂 pewny, 偶e to Giulia – tylko ona mia艂a tak delikatne r膮czki. Uradowany odwr贸ci艂 si臋 w jej stron臋 i przytuli艂 j膮 mocno.
   - Ju偶 my艣la艂em, 偶e nie przyjdziesz – rzek艂.
   - Przepraszam, mia艂am lekkie op贸藕nienie, ale ju偶 jestem – powiedzia艂a weso艂o Giulia.
   - Cieszysz si臋, 偶e ze mn膮 p艂yniesz, czy mo偶e 偶a艂ujesz? – spyta艂.
   - Bardzo si臋 ciesz臋 – odpar艂a.
Statek odbi艂 od brzegu. Luca i Giulia stali d艂ugo przytuleni, i patrzyli, jak brzeg oddala si臋 od nich. Oddala艂a si臋 od nich ich rodzinna Sycylia, kt贸rej wi臋cej mieli nie zobaczy膰. Nie smucili si臋 jednak tym, 偶e opuszczaj膮 t膮 wysp臋, na kt贸rej przelewa si臋 tyle krwi, lecz cieszyli si臋, 偶e s膮 razem. P艂yn臋li do Tunezji, sk膮d mieli poci膮giem uda膰 si臋 w g艂膮b Afryki, by w razie ewentualnego po艣cigu uniemo偶liwi膰 odnalezienie ich. W艂a艣nie rozpoczynali nowe 偶ycie.



EPILOG:

      Don Markano, gdy dowiedzia艂 si臋, 偶e Paolo Fernazzi i jego ludzie zostali zamordowani, od razu by艂 pewien, 偶e to sprawa Dantego Mannare. Przeprowadzi艂 na w艂asn膮 r臋k臋 dochodzenie, w kt贸rym wykry艂 10 ludzi, kt贸rym Mannare to zleci艂. Po paru dniach cia艂a Dantego Mannare i owych dziesi臋ciu ludzi le偶a艂y zakopane w Sycylijskim lesie, gdzie nigdy nie mia艂y by膰 przez nikogo znalezione. Don Markano dowiedzia艂 si臋 r贸wnie偶 o zdradzie, jakiej dopu艣ci艂 si臋 Luca Terello wobec swojego szefa. Na niego r贸wnie偶 wyda艂 wyrok, lecz po Luce Terello wszelki 艣lad zagin膮艂.

*    *    *

      Mafia Paola Fernazziego rozpad艂a si臋, gdy偶 wszyscy najwa偶niejsi jej cz艂onkowie nie 偶yli i nie mia艂 kto przej膮膰 po nim ster贸w, jednak paru jego dawnych ludzi za艂o偶y艂o sw贸j gang, kt贸ry si臋 szybko powi臋ksza艂, a偶 w ko艅cu zosta艂 uznany za jedn膮 z rodzin mafijnych nale偶膮cych do „Cosa Nostry”.

*    *    *

      Luca Terello i Giulia Fernazzi zamieszkali w jednym z bogatszych miasteczek w Sudanie, gdzie 偶yli bardzo rozpustnie. Mieli bardzo du偶o pieni臋dzy, kt贸re w tym kraju mia艂y jeszcze wi臋ksz膮 warto艣膰, wi臋c mogli przez wiele lat 偶y膰 dostatnio i nie pracowa膰. Wzi臋li ze sob膮 艣lub i Giulia zmieni艂a nazwisko na Terello. By艂o im ze sob膮 bardzo dobrze.

Autor: Brotti



 Oce艅 opowiadanie:
Previous
This is the oldest page
Thanks for your comment